Po zeznaniach konkubiny Jarosław G. od razu trafił za kratki. Czterdziestoletni mieszkaniec Chojnic odpowie za brutalne bicie Ewy K. oraz swoich córek. Mężczyzna nie mógł pogodzić się z rozstaniem i nieraz groził swojej byłej śmiercią.
Po zeznaniach konkubiny Jarosław G. od razu trafił za kratki. Czterdziestoletni mieszkaniec Chojnic odpowie za brutalne bicie Ewy K. oraz swoich córek. Mężczyzna nie mógł pogodzić się z rozstaniem i nieraz groził swojej byłej śmiercią.
Jarosław G. i Ewa K. przez prawie dwadzieścia lat żyli w konkubinacie. W końcu ona postanowiła odejść. Zabrała ich córki i wyprowadziła się do innego mieszkania. Czterdziestoletni chojniczanin nie pozwolił im jednak spokojnie odejść.
Nachodzenie, grożenie, bicie
Para rozstała się w kwietniu. W maju Jarosław G. zaczął nachodzić swoją byłą. Ewa K. nieraz musiała wysłuchiwać wyzwisk. Słyszała groźby, że były partner ją zabije. W lipcu mężczyzna groził śmiercią również ich osiemnastoletniej córce. W październiku mężczyzna wpadł do mieszkania Ewy K. Był agresywny. Zaczął uderzać byłą życiową partnerkę pięścią w twarz. To jednak nie wszystko. Miał też rzekomo chwycić kobietę za włosy i uderzać jej głową o futrynę i telewizor. Nie oszczędził też czternastoletniej córki, która także otrzymała cios pięścią w twarz.
Od razu w pudle
Tego dnia zatrzymała go policja. Okazało się, że wcześniej mężczyzna był karany za jazdę po pijanemu. Później jeszcze dwa razy siadał za kółko, mimo sądowego zakazu. Zresztą czterdziestoletni chojniczanin to prawdziwy recydywista, bo wcześniej był aż ośmiokrotnie karany za różne przestępstwa. Po zatrzymaniu i przesłuchaniu Jarosława G., policja zwolniła go do domu. Wtedy G. wysłał do Ewy K. SMS-a z kolejnymi groźbami. Kobieta powiadomiła policję, a sąd uznał, że mężczyzna musi trafić za kratki. Jarosław G. przyznał się do zakłócenia miru domowego Ewy K. Do gróźb pozbawienia życia się już jednak nie przyznaje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!