Spotykają się w ustronnych miejscach, zaopatrzeni w tabakę. Usypują z niej tzw. ścieżki i wciągają do nosa jak narkotyk.
Spotykają się w ustronnych miejscach, zaopatrzeni w tabakę. Usypują z niej tzw. ścieżki i wciągają do nosa jak narkotyk.
Czynność tę nazywają snuffaniem. Na internetowych forach wymieniają się informacjami, jaka tabaka daje największego kopa i które mieszanki zmielonego tytoniu najlepiej łączyć, by osiągnąć wspomniany efekt. Oczywiście nie chodzi o tych krzewicieli kaszubskiego obyczaju, którzy raz na jakiś czas zażywają tabakę, wciągając niewielkie jej ilości z zagłębienia w zaciśniętej dłoni. Moda na snuffanie kwitnie w najlepsze wśród naszych dzieci, także tych, które jeszcze uczą się w podstawówkach.
Snuffniem, bo ogłuchniem
Młodzi chojniczanie napisali na forum: „Snuffam w sumie od dwóch lat, zaczynałem normalnie, potem pojawiły się krechy, od których na całe szczęście się oduczyłem. Mam pod ręką 23 pudełka tabaki. W sumie 18 rodzajów” .
Inny wpis: „Okrutny, nieznośny katar po tabace, zapchany nos, tak że się oddychać nie da i czasem nawet wycieka mi taka jakby woda, przez co spać się nie da”.
Ktoś pyta: „Macie jakieś specjalne toasty? Ja tam zawsze tradycyjnie przed snuffnięciem wołam „Chcëmë lë so zażëc”. Inni dodają: „snuffniem, bo znikiniem”, „snuffniem, bo ogłuchniem”.
To jest demoralizacja
Na komendzie przy ul. Warszawskiej znają ten problem. – Wiemy o tej, nazwijmy to, modzie wśród uczniów, głównie podstawówek i gimnazjów – przyznaje Renata Konopelska-Klepacka, oficer prasowy policji w Chojnicach. – Poza faktem, że tabaka, tak jak papierosy, jest wyrobem tytoniowym i po prostu szkodzi zdrowiu, martwi nas także ta analogia do zażywania narkotyków. Traktujemy to zjawisko jako przejaw demoralizacji młodzieży – dodaje.
Jak stróże prawa z nią walczą? – Na prośbę pedagogów szkolnych i psychologów przeprowadziliśmy dotąd kilkanaście rozmów z nieletnimi, podczas których staraliśmy się im wytłumaczyć, że tabaka uzależnia i szkodzi. Organizujemy także pogadanki na ten temat w naszych szkołach – tłumaczy pani oficer.
Sprzedają nieletnim, bo jest luka w prawie
Policja działa, ale ma częściowo związane ręce. Nie może bowiem karać tych, którzy tabakę nieletnim sprzedają. Chodzi o nieprecyzyjne zapisy w Ustawie o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Tabaka jest w niej opisana jako wyrób tytoniowy bezdymny. To luka, jaką skrzętnie wykorzystują nieuczciwi sprzedawcy, bo wszystkie zakazy zapisane w tym dokumencie odnoszą się do wyrobów tytoniowych. Artykuł 5 zakazuje ich palenia w miejscach użyteczności publicznej, a 6 ich sprzedaży nieletnim. – To duży problem interpretacyjny. Zamierzamy wystąpić o opinię w tej sprawie do biura prawnego Komendy Głównej Policji – zapowiada Renata Konopelska-Klepacka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!