Reklama

Czy konie mnie słyszą?

08/09/2011 11:41

Huki, dym i samolot lecący tuż nad polem w Krojantach – tak zapamiętają tegoroczną Szarżę pod Krojantami widzowie. Najwięcej gimnastyki od organizatorów wymagało jednak zgranie 150 koni podczas musztry, która poprzedziła główne widowisko.

Huki, dym i samolot lecący tuż nad polem w Krojantach ? tak zapamiętają tegoroczną Szarżę pod Krojantami widzowie. Najwięcej gimnastyki od organizatorów wymagało jednak zgranie 150 koni podczas musztry, która poprzedziła główne widowisko.

– W tym roku mieliśmy zdecydowanie więcej ciężkiego sprzętu niemieckiego – mówi reżyser widowiska Jerzy Hanisz. Na wielkiej scenie pod Krojantami wystąpiło 150 koni i 250 aktorów. Czy tych odtwarzających role wrogów nie było za mało? – To nie opowieść historyczna o Niemcach, ale o bohaterstwie i patriotycznej postawie Polaków – oponuje Hanisz. – Niemcy są tylko tłem, bo dziwnie by wyglądało, gdyby ułani atakowali krzaki...

Reklama

Lirycznie na koniec

Zdaniem reżysera najtrudniejsze było zgranie podczas musztry tylu koni, które nigdy ze sobą nie występowały. – Taki element pojawia się chyba tylko pod Krojantami. Ale mamy do tego ogromną scenę teatralną, dlatego wygląda to tak niesamowicie – tłumaczy Hanisz. – Wioseczkę budowaliśmy od czwartku i wyszła całkiem ładnie. 

Samolot, który latał tuż nad głowami widzów, pochodził z grudziądzkiego aeroklubu. – Musieliśmy być punktualni, bo pilot jeszcze przed odegraniem swojej roli krążył nad polem – mówi reżyser. Dzieci bardzo chętnie zbierały rozrzucone przez samolot ulotki.

Reklama

Inscenizacja zakończyła się nieco lirycznym tekstem i zaaranżowaniem krajobrazu po bitwie. – Tym razem nie chciałem, żeby koniec był z hukiem. Zwolniliśmy tempo – dodaje Hanisz.

Co z motocyklistami?

Co roku w szarży bierze udział grupa motocyklistów na czele z Grzegorzem Zakrzewskim. W tym roku nie wystąpiła. Dlaczego? – Klapa, zabrakło dla nas mundurów – rozkłada ręce Zakrzewski. 

Hanisz z kolei tłumaczy, że wcześniej zbierał zamówienia, kto i jakich strojów będzie potrzebował. – Nie dostałem odpowiedzi od motocyklistów. A ja wypożyczam mundury i mam na to określony budżet. Jak mogłem mieć 25 nadprogramowych? – pyta. – Szkoda, że panowie nie chcieli znaleźć kompromisu, tylko ogłosili bojkot.

Reklama

Choć część motocyklistów miała swoje stroje, wszyscy zrezygnowali z udziału w widowisku. – Byliśmy solidarni. Ale jest nam przykro, że tak wyszło, w końcu co roku uczestniczymy w szarży – mówi Zakrzewski.

Czy to nieporozumienie będzie rzutowało na współpracę w przyszłym roku? – Boże broń! – mówi Zakrzewski. – Nie chcemy żadnego konfliktu. 

Weteranom się podobało

Niedzielna inscenizacja odbyła się w tym roku po raz dziesiąty, była to też okrągła rocznica uroczystości pod pomnikiem ułanów. Od lat do kultywowania pamięci o bohaterach przyczynia się Kazimiera Szark, opiekunka Izby Pamięci. Kto ma ochotę obejrzeć eksponaty, może zajrzeć do Zespołu Szkół w Nowej Cerkwi. 

Reklama

Inscenizacji przyglądali się żyjący uczestnicy tamtych wydarzeń – pułkownicy Bolesław Klicki i Wiesław Wareńczuk. – Niemcy się nie spodziewali, że my z tego lasu tak szybko wyskoczymy – śmieje się Bronisław Klicki, który dziś ma 96 lat. Spektakl bardzo im się podobał. 

– Cel został osiągnięty: wspominaliśmy tradycje i wspaniałość polskiego oręża. O to chodziło – mówi Jerzy Hanisz.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości