Huki, dym i samolot lecący tuż nad polem w Krojantach – tak zapamiętają tegoroczną Szarżę pod Krojantami widzowie. Najwięcej gimnastyki od organizatorów wymagało jednak zgranie 150 koni podczas musztry, która poprzedziła główne widowisko.
Huki, dym i samolot lecący tuż nad polem w Krojantach ? tak zapamiętają tegoroczną Szarżę pod Krojantami widzowie. Najwięcej gimnastyki od organizatorów wymagało jednak zgranie 150 koni podczas musztry, która poprzedziła główne widowisko.
– W tym roku mieliśmy zdecydowanie więcej ciężkiego sprzętu niemieckiego – mówi reżyser widowiska Jerzy Hanisz. Na wielkiej scenie pod Krojantami wystąpiło 150 koni i 250 aktorów. Czy tych odtwarzających role wrogów nie było za mało? – To nie opowieść historyczna o Niemcach, ale o bohaterstwie i patriotycznej postawie Polaków – oponuje Hanisz. – Niemcy są tylko tłem, bo dziwnie by wyglądało, gdyby ułani atakowali krzaki...
Lirycznie na koniec
Zdaniem reżysera najtrudniejsze było zgranie podczas musztry tylu koni, które nigdy ze sobą nie występowały. – Taki element pojawia się chyba tylko pod Krojantami. Ale mamy do tego ogromną scenę teatralną, dlatego wygląda to tak niesamowicie – tłumaczy Hanisz. – Wioseczkę budowaliśmy od czwartku i wyszła całkiem ładnie.
Samolot, który latał tuż nad głowami widzów, pochodził z grudziądzkiego aeroklubu. – Musieliśmy być punktualni, bo pilot jeszcze przed odegraniem swojej roli krążył nad polem – mówi reżyser. Dzieci bardzo chętnie zbierały rozrzucone przez samolot ulotki.
Inscenizacja zakończyła się nieco lirycznym tekstem i zaaranżowaniem krajobrazu po bitwie. – Tym razem nie chciałem, żeby koniec był z hukiem. Zwolniliśmy tempo – dodaje Hanisz.
Co z motocyklistami?
Co roku w szarży bierze udział grupa motocyklistów na czele z Grzegorzem Zakrzewskim. W tym roku nie wystąpiła. Dlaczego? – Klapa, zabrakło dla nas mundurów – rozkłada ręce Zakrzewski.
Hanisz z kolei tłumaczy, że wcześniej zbierał zamówienia, kto i jakich strojów będzie potrzebował. – Nie dostałem odpowiedzi od motocyklistów. A ja wypożyczam mundury i mam na to określony budżet. Jak mogłem mieć 25 nadprogramowych? – pyta. – Szkoda, że panowie nie chcieli znaleźć kompromisu, tylko ogłosili bojkot.
Choć część motocyklistów miała swoje stroje, wszyscy zrezygnowali z udziału w widowisku. – Byliśmy solidarni. Ale jest nam przykro, że tak wyszło, w końcu co roku uczestniczymy w szarży – mówi Zakrzewski.
Czy to nieporozumienie będzie rzutowało na współpracę w przyszłym roku? – Boże broń! – mówi Zakrzewski. – Nie chcemy żadnego konfliktu.
Weteranom się podobało
Niedzielna inscenizacja odbyła się w tym roku po raz dziesiąty, była to też okrągła rocznica uroczystości pod pomnikiem ułanów. Od lat do kultywowania pamięci o bohaterach przyczynia się Kazimiera Szark, opiekunka Izby Pamięci. Kto ma ochotę obejrzeć eksponaty, może zajrzeć do Zespołu Szkół w Nowej Cerkwi.
Inscenizacji przyglądali się żyjący uczestnicy tamtych wydarzeń – pułkownicy Bolesław Klicki i Wiesław Wareńczuk. – Niemcy się nie spodziewali, że my z tego lasu tak szybko wyskoczymy – śmieje się Bronisław Klicki, który dziś ma 96 lat. Spektakl bardzo im się podobał.
– Cel został osiągnięty: wspominaliśmy tradycje i wspaniałość polskiego oręża. O to chodziło – mówi Jerzy Hanisz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!