W sobotę późnym popołudniem na komendę policji przyszła skrajnie wyczerpana dziewczyna. Wychudzona, ledwo trzymała się na nogach. Prawie mdlała na rękach dyżurnego. To Ewelina G. z ulicy Książąt Pomorskich. Dziewczyna uciekła ojcu, kiedy ten wyszedł do sklepu.
W sobotę późnym popołudniem na komendę policji przyszła skrajnie wyczerpana dziewczyna. Wychudzona, ledwo trzymała się na nogach. Prawie mdlała na rękach dyżurnego. To Ewelina G. z ulicy Książąt Pomorskich. Dziewczyna uciekła ojcu, kiedy ten wyszedł do sklepu.
Rodzina G. znana jest wszystkim w Chojnicach. Czesław G. od półtora roku ma w mieszkaniu non stop otwarte okna. Często wychyla się przez nie, żeby zwymyślać sąsiadów. Rodzina ma już wyrok eksmisji, w ich mieszkaniu nieraz była policja. Czesław G. podczas jednej z interwencji pogryzł nawet funkcjonariusza.
Po burzy cisza
Sąsiedzi mówią, że jeszcze dwa, trzy tygodnie temu rodzina G. zachowywała się „normalnie”. Z mieszkania dochodziły krzyki, słychać było głośne kłótnie czy odgłosy przewracających się mebli. Ojciec, jak zawsze, chodził pod rękę z córką do sklepu. Później ona zniknęła z pola widzenia. Nie wychodziła już na wspólne zakupy. Sąsiedzi mówią, że wcześniej słyszeli, jak odgrażała się, że o wszystkim opowie i pójdzie na policję. Przez dwa ostatnie tygodnie nie dawała jednak znaku życia. W mieszkaniu była cisza.
Uciekła z domu?
W sobotnie popołudnie Czesław G. poszedł do sklepu. Ewelina G. najprawdopodobniej wtedy postanowiła wykorzystać szansę. Wyszła z domu. Kilka minut po 18.00 pojawiła się na komendzie policji. Była skrajnie wyczerpana. Praktycznie ledwo co trzymała się na nogach. Policjanci musieli ją przytrzymywać, żeby nie przewróciła się. 26-letnia kobieta mogła sprawiać wrażenie, jakby była pod wpływem jakichś silnych leków lub nawet narkotyków. Dyżurny powiadomił pogotowie. – Tyle mógł zrobić. Gdyby załoga pogotowia podejrzewała, że mogło dojść do złamania prawa, na pewno powiadomiłaby policję – mówi oficer prasowa policji Renata Konopelska-Klepacka.
Czesław G. znów w oknie
Kiedy Czesław G. wrócił do domu i zauważył, że nie ma córki, podszedł do otwartych okien. Zaczął krzyczeć do sąsiadów, prosić o pomoc w odnalezieniu dziecka. Chwilę później jednak znów groził mieszkańcom bloku. Zaczął krzyczeć, że zniknięcie córki to ich wina. Że ich pozabija i wysadzi ich mieszkania. Zaniepokojeni sąsiedzi zawiadomili policję. Dyżurnemu powiedzieli też, że obawiają się o bezpieczeństwo żony Czesława G., bo i pod jej adresem słyszeli groźby. Policjanci przyszli do mieszkania G. – Mieliśmy zgłoszenie, że w tym mieszkaniu jest więziona kobieta. Ona sama powiedziała jednak policjantom, że to wszytko wymysły sąsiada – mówi Renata Konopelska-Klepacka.
Co z Eweliną?
Ewelina G. trafiła na chojnickie pogotowie. Kontakt z nią był bardzo trudny. W końcu powiedziała jak się nazywa. Dyrektor chojnickiego szpitala nie chce odpowiadać na pytania dotyczące pacjentki. Udało nam się dowiedzieć tylko, że 26-latka została przewieziona do innego szpitala. Czy przychodząc na policję Ewelina G. chciała poprosić o pomoc? Sąsiedzi są przekonani, że tak. Już wcześniej zgłaszali organom ścigania, że w mieszkaniu może dochodzić do przemocy domowej. – To mieszkanie i ta rodzina będzie pod ciągłą obserwacją i opieką dzielnicowego – mówi Renata Konopelska-Klepacka.
Czesław G.
Do zamkniętego szpitala
Tymczasem w sądzie w Chojnicach zapadło postanowienie w sprawie Czesława G. Sąd uznał, że należy umieścić 58-letniego mężczyznę w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. – Postanowienie jest już prawomocne. Jednak wykonanie go nie leży już w gestii sądu – mówi prezes chojnickiego sądu Marek Nadolny. Sąd już powiadomił prokuraturę o swoim postanowieniu. 16 maja decyzja została przesłana do urzędu wojewódzkiego. Gdański urząd powinien teraz wysłać karetkę z sanitariuszami po Czesława G.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!