Świętowanie podwójnego jubileuszu w Chojnicach stało się okazją do kulturowej wymiany. Miejska Biblioteka Publiczna zorganizowała spotkanie poświęcone uniwersalnym wartościom w literaturze.
Głównym punktem wydarzenia była rozmowa z Ruolan Xiong, studentką z Chin. Spotkanie zatytułowane „To, co najważniejsze, jest niewidoczne dla oczu – także w kulturze Chin” wpisało się w obchody 80-lecia chojnickiej biblioteki oraz 80. rocznicy pierwszego francuskiego wydania „Małego Księcia”. Dodatkowo dokładnie 45 lat temu klasyczne dzieło Antoine’a de Saint-Exupéry’ego zostało po raz pierwszy przetłumaczone na język chiński. Jak podkreślili organizatorzy, książka ta cieszy się w Azji ogromną popularnością zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych, którzy po latach odkrywają w niej głębszy sens.
Rozmowa, którą prowadziły Katarzyna Nowak oraz Klara Ziętkowska ze Stowarzyszenia Lektura, dotyczyła m.in. realiów tamtejszego systemu edukacji. Azjatycka młodzież mierzy się z ogromną presją sukcesu. Kluczowym momentem w życiu każdego ucznia jest egzamin KAU-KAU, będący odpowiednikiem polskiej matury.
Wynik tego chińskiego egzaminu decyduje o całej przyszłości młodego człowieka. Nie można napisać go drugi raz ani w żaden sposób poprawić – tłumaczyła Ruolan Xiong.
Choć dawniej rygor nauki uniemożliwiał rozwijanie pasji, obecne reformy rządowe oraz lepsza sytuacja finansowa rodziców pozwalają dzieciom na większą swobodę i dbanie o zdrowie oraz szczęście.
W kulturze chińskiej relacje międzyludzkie opierają się na innych fundamentach niż na Zachodzie, gdzie dominuje indywidualizm. W Chinach kluczowy jest kolektywizm, a silne więzi rodzą się już w szkole, gdzie uczniowie spędzają wspólnie całe dnie. Wyjątkowa jest także pozycja pedagoga, określana przez tamtejsze przysłowie:
Nauczyciel na jeden dzień jest ojcem na całe życie.
Wychowawca odpowiada nie tylko za oceny, ale też za relacje rówieśnicze i zdrowie podopiecznych.
Prelegentka przybliżyła także podejście do instytucji rodziny i ojczyzny, odwołując się do metafory:
Spadający liść wraca do swoich korzeni.
Przywiązanie to widać m.in. w masowych powrotach studentów z zagranicy, którzy czują odpowiedzialność za starzejących się rodziców. Najważniejszym punktem w kalendarzu pozostaje Chiński Nowy Rok – czas rodzinnych zjazdów, wspólnych posiłków i wręczania sobie „szczęśliwych pieniędzy”.
Dla chińskiej studentki zderzenie z europejską rzeczywistością przyniosło kilka zaskoczeń. Najbardziej prozaicznym z nich okazał się... sposób ubierania się Polaków. O ile mieszkańcy Chin ściśle podążają za porami roku, o tyle w Europie normą jest widok osób w zimowych kurtkach idących obok ludzi w krótkich spodenkach, co utrudnia dobór garderoby.
Najtrudniejsza do zaakceptowania okazała się jednak samotność i zachodni indywidualizm.
W Chinach, gdybym była głodna o piętnastej, mogłabym po prostu zadzwonić do przyjaciół lub rodziny i iść na grilla. W Wielkiej Brytanii, gdzie obecnie mieszkam, bardzo mi tego brakuje – przyznała Ruolan Xiong, dodając jednocześnie, że docenia wolność i bliskość natury, jaką dają kraje europejskie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze