Zdaniem Andrzeja Gierszewskiego z Jonek stan gminnego boiska pozostawia wiele do życzenia. – Jakiś czas temu było remontowane, a teraz wygląda gorzej niż łąka – uważa mieszkaniec.
Zdaniem Andrzeja Gierszewskiego z Jonek stan gminnego boiska pozostawia wiele do życzenia. – Jakiś czas temu było remontowane, a teraz wygląda gorzej niż łąka – uważa mieszkaniec.
Temat został poruszony na zebraniu wiejskim w Zielonej Chocinie. Sprawa boiska niepokoi Andrzeja Gierszewskiego z Jonek, który interesuje się lokalnym sportem. – Co się stało z tym miejscem? Kilka lat temu za duże pieniądze było remontowane – przypomniał mieszkaniec.
Można bardziej dbać?
Remont został przeprowadzony pod koniec 2014 roku, zadanie wykonywała lokalna firma za ponad 230 tys. zł. Urzędnicy zdecydowali o robotach, bo można było pozyskać dotację na ten cel – prawie 160 tys. zł. Poza tym boisko było w fatalnym stanie. Wójt Jacek Warsiński nazwał je wówczas wręcz klepiskiem, a modernizacja była niezbędna chociażby dlatego, że pomorski PZPN nie chciał nawet dopuszczać do rozgrywek na tym obiekcie. Po remoncie wprowadzono zakaz wjazdu i parkowania na murawie.
– Teraz wygląda to gorzej niż łąka. Pieniądze na remont poszły w błoto. Kto jest za to odpowiedzialny? – pytał Andrzej Gierszewski. – Nie chodzi oczywiście o to, żeby tam nie grać, do tego przecież służy boisko. Czy nie można bardziej o nie dbać?
Piłka sama się toczyła
Wójt podkreśla, że gmina nie finansowała prac wyłącznie z własnych środków, ale głównie z dotacji. Nie zgadza się też z tym, że teraz obiekt wygląda gorzej niż kilka lat temu. – Na pewno jest to ocena niesprawiedliwa. Wtedy to był dramat. Wystarczyło położyć piłkę, a sama toczyła się po boisku, bo taki był spadek poziomów. Obecnie jest lepiej, choć oczywiście nie idealnie. Rzeczywiście, są kępy trawy – przyznaje Warsiński.
Wszystko jak zwykle rozbija się o pieniądze. – Żeby utrzymać boisko w dobrym stanie, trzeba byłoby inwestować ok. 20-30 tys. zł rocznie na przykład w comiesięczne nawożenie, wapno i regularną wertykulację – wylicza wójt. Tyle funduszy w gminnej kasie nie ma. Ostatnio jednak rozsypywano na murawie wapno, była też robiona wertykulacja. – Dbamy na tyle, na ile pozwalają nam środki – dodaje włodarz.
Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 15 października 2020, nr 42/955.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!