W ostatni piątek spotkali się mieszkańcy samorządu osiedla nr 10. Musieli wybrać nowego członka zarządu, ponieważ Karol Buława zrezygnował z pełnienia tej funkcji. Podczas zebrania podjęli również dwie ważne dla nich uchwały. Jedna z nich dotyczy budowy świetlicy osiedlowej.
W ostatni piątek spotkali się mieszkańcy samorządu osiedla nr 10. Musieli wybrać nowego członka zarządu, ponieważ Karol Buława zrezygnował z pełnienia tej funkcji. Podczas zebrania podjęli również dwie ważne dla nich uchwały. Jedna z nich dotyczy budowy świetlicy osiedlowej.
Na zebranie, które odbyło się w budynku jednego z chojnickich przedszkoli, przyszło tylko 18 osób. Nie było również nikogo z urzędu miejskiego, ale jak mówi burmistrz Arseniusz Finser, obecność urzędnika nie była konieczna. – Jeśli nie ma postulatu, by któryś z dyrektorów przyszedł, bo jest do poruszenia konkretny temat, to ja nie wysyłam nikogo z ratusza, bo potem dyrektorzy biorą wolne w dzień roboczy. A są potrzebni tu, w urzędzie – mówi włodarz.
Niewiele potrzeba
Jednym z ważniejszych tematów była kwestia świetlicy. – Nie mamy się gdzie spotykać. Proponowano nam różne miejsca, ale chcielibyśmy mieć coś swojego, tak jak inne osiedla – mówił przewodniczący samorządu Kolejarz-Prochowa Michał Gruchała. I dodał, że jedną z propozycji było to, by mieszkańcy spotykali się w salce kościoła.
Zaproponował, aby świetlica powstała przy Orliku. – Nie chcemy wydawać pieniędzy na kolejne boisko do koszykówki. Jedno już istnieje na naszym osiedlu przy ulicy Sybiraków. Bardziej przyda się świetlica – kontynuował Gruchała. Za budową miejsca spotkań zamiast koszykarskiego boiska byli wszyscy obecni. Jak dodał przewodniczący, nie jest konieczne stawianie wielkiego budynku. Wystarczy mały obiekt o powierzchni 30 mkw. z kuchnią i łazienką. Również lokalizacja, którą wskazał, nie jest przypadkowa. – Łatwiej będzie ten obiekt utrzymać. Myślę, że moglibyśmy wynajmować salę również np. na stypy – tłumaczył.
Czy jest szansa na budynek? Wymarzona przez mieszkańców świetlica póki co nie powstanie na osiedlu. – To dobry pomysł, ale nie ma na niego środków. Obecnie około 10 mln zł inwestujemy w budowę deszczówek. Wylewamy też nawierzchnię na ulicach i na pewno do momentu zakończenia tych prac nie ma takiej możliwości – mówi burmistrz. Jeśli mieszkańcy będą chcieli zająć się obiektem, włodarz nie wyklucza, że w przyszłości być może taki powstanie.
Nie dla szosy pod oknami
Drugą uchwałą, którą przegłosowali mieszkańcy osiedla Kolejarz-Prochowa, była ta dotycząca zachodniego obejścia Chojnic. Choć wielu mieszkańców miasta jest za budową trasy, bo to pozwoliłoby rozładować korki, to jednak są przeciwni lokalizacji, którą zaproponował urząd miasta. – Zgodnie z ustaleniami droga ma przebiegać od 5 do 20 metrów od niektórych działek i od 25 do 60 metrów od budynków – mówił Michał Gruchała. Zebrani podjęli więc uchwałę, która mówi, by droga była zbudowana co najmniej 300 metrów od ich posesji. – Po ostatnich rozmowach z burmistrzem nie mam jednak zbyt wielkich nadziei na to, że nasze prośby będą spełnione – dodał przewodniczący. Sam już wcześniej angażował się w protesty przeciw wytyczonej trasie, a obszerniej o zachodnim obejściu rozmawiano także podczas spotkania we wtorek (napisaliśmy o tym na str. 6).
Drogi do poprawki
Podczas piątkowego zebrania mieszkańcy poznali i zatwierdzili również budżet osiedlowy. Przeprowadzono także wybory nowego członka zarządu osiedla, ponieważ Karol Buława zrezygnował. Zastąpi go Michał Waier. Wśród spraw, które zgłaszali mieszkańcy, znalazły się głównie te dotyczące stanu dróg na osiedlu i tego, że po deszczu ich posesje są zalewane. – Ulicą Sybiraków już teraz trudno przejechać. Może chociaż uda się tam ułożyć płyty, bo jej stan jest fatalny – sygnalizowali.
Na zdjęciu: Na zebranie przyszło kilkanaście osób.
Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 19 września 2019, nr 38/899
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!