Reklama

Czy nowatorski licznik śmieci trafi do Chojnic?

14/08/2019 10:00

W czwartek radni i urzędnicy mieli okazję posłuchać o innowacyjnym systemie sortowania odpadków. Chojnicki ratusz jest nim zainteresowany, ale póki co nie wiadomo jeszcze, ile mogłyby kosztować urządzenia wraz z oprogramowaniem i obsługą. – Chcemy pojechać do Ciechanowa, gdzie program jest prowadzony pilotażowo. Jeśli miałby się zwrócić w ciągu kilku lat, to warto byłoby się nad tym zastanowić – mówi wiceburmistrz Adam Kopczyński.

W czwartek radni i urzędnicy mieli okazję posłuchać o innowacyjnym systemie sortowania odpadków. Chojnicki ratusz jest nim zainteresowany, ale póki co nie wiadomo jeszcze, ile mogłyby kosztować urządzenia wraz z oprogramowaniem i obsługą. – Chcemy pojechać do Ciechanowa, gdzie program jest prowadzony pilotażowo. Jeśli miałby się zwrócić w ciągu kilku lat, to warto byłoby się nad tym zastanowić – mówi wiceburmistrz Adam Kopczyński.

Już niebawem, bo do 2020 roku, minimum połowa śmieci będzie musiała był poddawana recyklingowi. Inaczej samorządy z własnych budżetów będą płacić kary. Tymczasem w Chojnicach wiele rodzin wciąż nie segreguje odpadków. Nie zawsze wynika to z niechęci do ekologii – na osiedlach bloków możliwość rozdzielania poszczególnych frakcji jest ograniczona i nie wiąże się ze zmniejszeniem tzw. podatku śmieciowego. Nic dziwnego, że chojnicki samorząd – podobnie jak inne w Polsce – szuka rozwiązań.
W czwartek w ratuszu gościli przedstawiciele firmy, która wymyśliła system innowacyjny na skalę europejską. Jest on oparty na kodach kreskowych, które dopiero po sczytaniu pozwalają na otwarcie klapy odpowiedniego pojemnika. – Nie bez powodu nazwaliśmy go licznikiem śmieci. Kiedyś woda była rozliczana w ryczałcie, a potem zaczęto instalować wodomierze, podobnie my chcemy wprowadzić system, w którym mieszkańcy będą mieli indywidualne konta. Będzie wiadomo, kto segreguje i ile wyrzuca. W przyszłości umożliwi to rozliczanie bilingowe – wyjaśniał Jakub Sprusiński, kierownik sprzedaży w przedsiębiorstwie. Jednocześnie przyznał, że obowiązujące przepisy nie zawsze nadążają za nowinkami technologicznymi.
Wiaty, ale inteligentne
Pilotażowo system już wprowadzono na jednym z osiedli w Ciechanowie. – W trzech miejscach ustawiliśmy inteligentne wiaty śmietnikowe. Zmniejszyliśmy ogólną pojemność pojemników o 26 proc., w tym na śmieci zmieszane – aż o 56 proc. Uznaliśmy, że mieszkańcy po prostu więcej odpadków będą segregować. I tak się stało – mówił Sprusiński. Już po dwóch tygodniach, bez zmiany harmonogramu i częstotliwości wywozu, śmieci posortowanych było 43 zamiast 10 proc.
Jak to działa? Każdy mieszkaniec dostaje zestaw naklejek z jednorazowymi kodami. Kod trzeba nakleić na worek z odpowiednią frakcją, np. plastikiem, i przyłożyć do czytnika. Wówczas otworzy się klapa odpowiedniego pojemnika. System rejestruje również wagę odpadów. Dzięki temu dokładnie wiadomo, ile kto wyrzucił śmieci, jakiego rodzaju, czy je segreguje albo czy zadeklarował, że wyrzuca szkło, a do środka włożył też inne frakcje.
Jak zapewniali przedstawiciele firmy, dane użytkowników są bezpieczne dzięki zaawansowanemu systemowi informatycznemu. – Gwarancją tego jest chociażby to, że nie odsprzedajemy samego systemu, ale usługę dostępu do niego – podkreślał kierownik.
Ile za tę przyjemność?
Firma na razie stworzyła prototyp, który jest w trakcie procedury patentowej. Jak on wygląda? Na pojemnikach są nakładki, nazywane przez pracowników coverami (wykonane z plastiku z surowców wtórnych), z klapą, wagą wewnątrz oraz panelem sczytującym kody. Zamontowano też czujnik ruchu, by zminimalizować ilość potrzebnej energii. Wszystko jest objęte nadzorem monitoringu. Twórcom marzy się też, by w przyszłości przy wiatach przy współpracy z miejscowymi firmami można było organizować lokalne punkty skupu surowców, np. aluminium.
Przedstawiciele firmy nie chcieli zdradzić, ile może kosztować system. – On jest jak garnitur szyty na miarę. Musimy go indywidualnie zaprojektować. Nie sprzedajemy samych urządzeń – podkreślał Sprusiński. Przyznał jednocześnie, że system nie jest tani. Firma daje dwa lata gwarancji, a okres eksploatacji przewiduje na 10 lat.
Na spotkaniu byli obecni m.in. radni, urzędnicy z ratusza, prezes spółdzielni mieszkaniowej i szefowa Zakładu Zagospodarowania Odpadów w Nowym Dworze. O szczegóły dopytywał m.in. Stanisław Kowalik. – Kuchnie w blokach są raczej niewielkie. Jak zmieścić kilka koszy na śmieci? – zastanawiał się radny. Z kolei Sebastiana Matthesa interesowało, jak z obsługą systemu radzą sobie seniorzy. Pracownicy firmy podpowiadali, że wystarczą dwa kosze: na odpady mokre i suche, które potem wystarczy podzielić, wkładając do mniejszych woreczków. Zapewniali też, że obsługa jest intuicyjna i po krótkim poinstruowaniu radzą sobie z nią również starsze osoby.
Byle nie za daleko
Pomysł dotyczy głównie budynków wielorodzinnych, ale inne miasta interesują się także wprowadzeniem go na osiedlach domków. Zdaniem Jarosława Rekowskiego w Chojnicach raczej nie miałoby to racji bytu. – Chyba że na nowych osiedlach. Na istniejących po prostu brakowałoby miejsca. Druga sprawa jest taka, jak daleko mieszkaniec miałby do pojemnika. Czy z wiaderkiem popiołu nie trzeba by było przejść przez pół osiedla? To straciłoby sens – mówił szef wydziału komunalnego w ratuszu.
Jakub Chmurzyński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Chojnicach, miał wątpliwości, czy na podstawie ilości wyrzucanych śmieci dałoby się ustalić, czy w lokalu mieszka więcej osób niż jest to zgłoszone w deklaracji – jak sugerowali twórcy. A Robert Wajlonis podkreślał, że nie chodzi o straszenie mieszkańców karą. – Ludzie z natury są uczciwi. Trzeba postawić na edukację. Nie o kary chodzi, a o świadomość, że to po prostu rodzaj usługi, za który się płaci – nie chcesz segregować, w porządku, ale płacisz więcej – mówił.
Zdążą do lipca
Podczas spotkania konkretów dotyczących ewentualnego wprowadzenia nowinki w Chojnicach było niewiele. Przedstawiciele firmy nie chcieli mówić o cenach, zapewnili jednak, że jeśli miasto zdecydowałoby się włączyć trzy największe osiedla do systemu, to oni zdążą z projektem i wdrożeniem go do lipca przyszłego roku.
– To wszystko wygląda bardzo racjonalnie, ale wiadomo, to przykład modelowy. Ewentualne pytania mogłyby wyjść po kilku miesiącach użytkowania – ocenia wiceburmistrz Adam Kopczyński. – Póki co radni z komisji komunalnej i środowiska wyrazili wolę, by zgłębić temat. Wrócimy do tematu na posiedzeniu na początku września.

Reklama


Adam Kopczyński, wiceburmistrz Chojnic
Trzeba szukać rozwiązań związanych z?gospodarką odpadami, bo kary za niestosowanie się do określonych wytycznych mogą być dotkliwe. Dlatego chcemy pojechać do Ciechanowa, by zobaczyć na własne oczy, jak to wszystko wygląda i?porozmawiać z?urzędnikami. To miasto podobne wielkością do Chojnic, jest tam prowadzony program pilotażowy. Szkoda, że nie poznaliśmy chociażby szacunkowych kosztów systemu. Jeśli byłaby szansa, że zwróci się on w?ciągu powiedzmy maksymalnie 10 lat, to można się nad nim zastanowić.
 

Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic”1 sierpnia 2019, nr 31/892

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości