Centrum dystrybucyjne Lidla nie powstanie w Gietrzwałdzie – poinformowało 3 czerwca biuro prasowe Lidl Polska. Powodem mają być „przeciwności organizacyjne i logistyczne”. Tymczasem Ogólnopolski Komitet Obrony Gietrzwałdu (OKOG) mówi wprost: to efekt kilkumiesięcznej presji społecznej.
– To promyk nadziei, że sanktuarium będzie miało dalej pomyślną przyszłość. Ale zaznaczamy – to tylko wygrana bitwa, nie wojna”– powiedział Jacek Oberland, koordynator akcji protestacyjnej Stop Lidl w okręgu gdyńsko-słupskim podczas konferencji prasowej pod Lidlem na ulicy Gdańskiej w Chojnicach.
.
Protesty trwały od listopada 2024 roku. Jak podaje OKOG, w samym Pomorskiem zorganizowano łącznie 81 pikiet (43 w regionie gdyńsko-słupskim, 38 w gdańskim). W całym kraju liczba protestów przekroczyła 500.
Wśród zarzutów wobec planowanej inwestycji pojawiały się: degradacja krajobrazu, zagrożenie dla lokalnej topografii, obecność 150 tys. ton odpadów rocznie (w tym 3 tys. ton niebezpiecznych) i ruch nawet 160 tirów dziennie. Co najważniejsze dla protestujących – planowana hala miała powstać w pobliżu miejsca uznawanego przez wiernych za objawione, co – ich zdaniem – naruszało godność Gietrzwałdu jako sanktuarium maryjnego.
– Presja ma sens. Dzięki mrówczej pracy tysięcy ludzi w całym kraju osiągnęliśmy mały sukces. Dziękuję wszystkim, którzy marzli w listopadowe i grudniowe wieczory z termosami w ręku”– mówi Oberland.
Reklama
Choć Lidl wycofał się z inwestycji, OKOG zapowiada, że nie kończy działalności. Sprawa pozwolenia na budowę nadal jest rozpatrywana w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Olsztynie, a działka wciąż może być przedmiotem zainteresowania innych inwestorów.
– „Na razie możemy zmrużyć oczy, ale nie idziemy spać. Będziemy dalej czuwać nad losem tej ziemi” – dodaje koordynator Stop Lidl.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze