Reklama

Problem przejścia na razie nierozwiązany

03/01/2021 08:30

Radny Sylwester Knyba kolejny raz zgłosił interpelację na temat niebezpiecznego fragmentu drogi koło Nowego Ostrowitego. Chodzi o brak przejścia dla pieszych na wysokości przystanku autobusowego i zjazdu do miejscowości.

Radny Sylwester Knyba kolejny raz zgłosił interpelację na temat niebezpiecznego fragmentu drogi koło Nowego Ostrowitego. Chodzi o brak przejścia dla pieszych na wysokości przystanku autobusowego i zjazdu do miejscowości.

Sprawę braku przejścia dla pieszych poruszył na ostatniej sesji radny Sylwester Knyba. Była to jego reakcja na odpowiedź na poprzednią interpelację właśnie w sprawie drogi powiatowej i wniosku o wytyczenie takiego przejścia. Odpowiedź powiatu była negatywna.
W imieniu mieszkańców Nowego Ostrowitego Knyba wyraził też niezadowolenie z innego powodu. Wspomniany odcinek został uznany niebezpiecznym i już ustawiono tam ograniczenie prędkości. Takiemu nazewnictwu dziwi się radny. – W miejscu tym – z tego, co mi wiadomo – nie odnotowano żadnych zdarzeń w ruchu drogowym z udziałem pojazdów ani pieszych. Dlatego dla mnie to jest słaby argument, żeby tak nazwać ten odcinek i przez to odmówić wytyczenia tego przejścia – mówił Knyba.
W Lichnowach jest
Poza tym w odpowiedzi ze starostwa padł argument, że we wspomnianym miejscu już ograniczono prędkość do 60 kilometrów na godzinę. – Gdyby ktoś się wysilił i pojechał w to miejsce, to by zobaczył, że faktycznie jest tam znak ograniczający prędkość do 50 kilometrów na godzinę. To tylko potwierdza lakoniczne podejście do tematu – ciągnął Knyba.
Przytoczył też argument zarządcy drogi, że długa prosta jest okolicznością wyłączającą to miejsce jako potencjalną lokalizację zebry. Zaznaczył, że w Silnie i Lichnowach przejścia są na końcu długich prostych i nikomu to nie przeszkadza. Zasugerował, że dobrym rozwiązaniem jest przejście z mijanką i ekologicznym oświetleniem, jak ma to miejsce przed Lichnowami. Wspomniał też, że w Chojnicach na ulicy Piłsudskiego powstało przejście na zakręcie i nawet takie rozwiązania funkcjonują.
Jeszcze raz poprosił władze gminy, by zajęły się tym tematem. – Gdyby nie udało się wytyczyć przejścia, jest drugie rozwiązanie, ale dużo droższe. To wykonanie chodnika mającego około 400 metrów długości do przejścia na Lisią Górę – mówił radny.
Nikt się nie cofnie
Wójt odniósł się zarówno do kwestii oświetlenia przejścia, jak i jego usytuowania w ogóle. – Ja wiem, że dla pana radnego argument, że jest oświetlenie przejścia przed Lichnowami, jest ważnym argumentem. Tylko ja nie wiem, czy te baterie wystarczą w okresie zimowym. Może tak, ale ja nie wiem, czy ta sygnalizacja będzie świeciła jeszcze w grudniu – zastanawiał się Zbigniew Szczepański. Dlatego nie widział problemu w dociągnięciu tam kabla ze wsi.
Stwierdził też, że można pociągnąć 400 metrów chodnika do istniejącego przejścia, ale to się skończy tym, że nikt i tak z tego chodnika nie będzie korzystać, nie licząc najbliższych mieszkańców. – I tak ludzie będą przechodzić najbliżej, na wprost. Jeżeli ktoś będzie chciał się dostać do Lichnów, nie będzie się cofał 400 metrów w kierunku Sławęcina, żeby potem pojechać do Lichnów – uważa włodarz.
Wójt obiecał przyjrzeć się tej kwestii i spotkać ze starostą, aby omówić poprawę bezpieczeństwa. – Najłatwiej wyciąć drzewa, bo ograniczenia do 50 kilometrów na godzinę mało kto przestrzega – przyznał. Wyraził wiarę jedynie w to, że zgodnie z kodeksem jeździ radny, który jest policjantem.

Reklama

Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 23 grudnia 2020, nr 52/965.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości