To smutna wiadomość dla chojnickiego środowiska sportowego. Nie żyje Tadeusz Stencel – legenda Chojniczanki. Najpierw reprezentował klub z ulicy Mickiewicza jako piłkarz. Później był jego działaczem oraz sponsorem. – Dzięki wsparciu Tadeusza Chojniczanka przetrwała najtrudniejsze czasy – mówi Jarosław Klauzo, który pracował przez kilka lat w jednym zarządzie ze Stenclem.
To smutna wiadomość dla chojnickiego środowiska sportowego. Nie żyje Tadeusz Stencel – legenda Chojniczanki. Najpierw reprezentował klub z ulicy Mickiewicza jako piłkarz. Później był jego działaczem oraz sponsorem. – Dzięki wsparciu Tadeusza Chojniczanka przetrwała najtrudniejsze czasy – mówi Jarosław Klauzo, który pracował przez kilka lat w jednym zarządzie ze Stenclem.
Tadeusz Stencel zmarł 19 stycznia w szpitalu w Pile. Miał 72 lata. W ostatnich tygodniach życia chorował, ale mimo tego gdy tylko mógł, pojawiał się w klubie. To właśnie Chojniczance poświęcił większość życia. Urodził się 19 kwietnia 1946 roku w Chojnicach. Na pierwszy trening przyszedł, gdy miał 10 lat. Jego pierwszym trenerem był Stefan Polasik, który zmarł niespełna rok temu.
Debiut na osiemnastkę
Stencel już w wieku 18 lat zadebiutował w pierwszym zespole w meczu przeciwko Celulozie Inowrocław. Był 1964 rok. Przez praktycznie całą karierę grał w żółto-biało-czerwonych barwach. MKS opuścił tylko na chwilę ze względu na służbę wojskową w Szczecinku. W 1968 roku wrócił z wojska i do 1973 roku reprezentował chojnicki klub. Był częścią złotego zespołu z początku lat 70., który przebojem wdarł się na wysokie szczeble pucharowej drabinki. Stencel zagrał w historycznych meczach z Zagłębiem Sosnowiec czy GKS-em Katowice. Najczęściej występował na pozycji środkowego lub bocznego obrońcy. Pomimo zadań stricte defensywnych zdobył ponad 90 bramek dla Chojniczanki. Był typem boiskowego zadziory. Nie było dla niego straconych piłek. Kibice kochali go za styl, który prezentował na murawie.
Wziął gwizdek do ręki
Stencel zawiesił buty na kołku przez kontuzję. W 1973 roku rozpoczął nowy etap – sędziowanie. Zmusiło go to do wyłączenia się z życia klubu z ulicy Mickiewicza. Ogółem poprowadził 852 spotkania. Później został obserwatorem. Założył także firmę, którą prowadził, dopóki pozwalało mu na to zdrowie.
Po ponad dwóch dekadach, na początku lat 90., wznowił swoje działania na rzecz Chojniczanki. Był sponsorem grup młodzieżowych i członkiem komisji rewizyjnej. – Pamiętamy, że dzięki panu Tadeuszowi jeździliśmy na obozy przygotowawcze i mieliśmy w czym grać. Kupował nam stroje – mówią zawodnicy, którzy grali w Chojniczance w tamtych latach.
Po dymisji Wojciecha Schreibera Stencel został prezesem klubu. Później pełnił rolę wiceprezesa. To za jego namową do klubu w 2007 roku przyszli Maciej Polasik, Jarosław Klauzo oraz Piotr Stanke. To Stencel zapoczątkował to, co działo się później w Chojniczance. Założył także klub seniora, który zrzeszał byłych zawodników i trenerów różnych sekcji klubu. Organizował m.in. klubowe spotkania wigilijne.
Tadeusz to ikona
Wszyscy w klubie wypowiadają się ciepło o byłym piłkarzu, działaczu i sponsorze Chojniczanki. Prezes Maciej Polasik, wiceprezes Jarosław Klauzo czy trener Leszek Szank mówią krótko: to ikona i legenda MKS-u. – Z naszej żółto-biało-czerwonej drużyny odeszła jedna z najbardziej zasłużonych postaci. Nie bez przyczyny uznawany jest za jedną z ikon naszego klubu. Chojniczanka zawsze mogła liczyć na jego pomoc, i to nie tylko w jego codziennym funkcjonowaniu. Jego pomocy doświadczali osobiście zawodnicy pierwszej drużyny. Wspierał młodzież. Finansował obozy dla drużyn juniorskich i seniorów. Dzięki wsparciu Tadeusza klub przetrwał najtrudniejsze czasy. Dlatego bardzo prosiłbym wszystkich tych, którzy mieli okazję go poznać, żeby uczestniczyli w jego ostatniej drodze. Jestem przekonany, że Tadeusz ucieszyłby się, gdybyśmy pojawili się w żółto-biało-czerwonych barwach – mówi Klauzo.
Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 24 stycznia 2019, nr 4/865
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!