Reklama

Rowerzyści vs. kierowcy aut. I po co te nerwy?

Dlaczego wielu kierowców reaguje alergicznie na rowerzystów? Dlaczego niektórzy rowerzyści utrudniają życie kierowcom? Przecież znaczna część użytkowników samochodów też czasem wsiada na rower i odwrotnie. Czy tak trudno jest więc po prostu się szanować?

Masz tam ścieżkę!

Ulica dwukierunkowa. Po prawej stronie chodnik, po lewej ścieżka pieszo-rowerowa. Prawą stroną jezdni, w kierunku, w którym obok jest tylko trakt dla pieszych, jedzie rowerzysta. Dojeżdża do niego auto osobowe, którego kierowca zamiast po prostu wyprzedzić, natarczywie trąbi i macha rękami. I tu właśnie pada stwierdzenie "Masz tam ścieżkę!", najczęściej w wersji, której zacytować się nie da.

A co mówią przepisy? Artykuł 33 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym jest tu jednoznaczny: "rowerzysta ma obowiązek korzystać z drogi dla rowerów, drogi dla pieszych i rowerów albo pasa ruchu dla rowerów, jeżeli są wyznaczone dla kierunku, w którym jedzie".  Ta sama ustawa zabrania też używać sygnałów dźwiękowych w obszarze zabudowanym, jeśli nie ma bezpośredniego niebezpieczeństwa (art. 29, ust. 2, pkt 2), dlatego to nie rowerzysta, a trąbiący kierowca naraża się w takiej sytuacji na mandat.

Reklama

Przejazd przez jezdnię

Do sytuacji spornych, a przede wszystkim niebezpiecznych, dochodzi często przy przejeżdżaniu rowerzystów przez ulicę. I tu warto podkreślić, że zgodnie z przepisami rowerzysta nie ma pierwszeństwa dojeżdżając do przejazdu dla rowerów, a dopiero gdy się na nim znajduje (art. 27, ust.1). Jednocześnie jednak, kierowca dojeżdżając do przejazdu "ma zachować szczególną ostrożność". 

Zabronione - a bardzo powszechne - jest natomiast przejeżdżanie rowerem przez przejście dla pieszych. W takim miejscu rowerzysta powinien zsiąść i przeprowadzić jednoślad przez jezdnię.

Reklama

Zjazd z drogi z pierwszeństwem i zajechanie drogi rowerzyście

Są sytuacje, w których rowerzysta nawet nie będąc na przejeździe dla rowerów ma pierwszeństwo przed autem. Jest tak na przykład w momencie, gdy samochód zjeżdża z drogi wzdłuż której prowadzi także ścieżka rowerowa. W tym wypadku kierowca nie ma prawa zajechać drogi rowerzyście, nawet jeśli ten dopiero dojeżdża do oznaczonego przejazdu, a nawet więcej - musi ustąpić pierwszeństwa także, jeśli takiego przejazdu na drodze nie ma.

W praktyce kierowcy bardzo często skręcając w prawo nie mają nawyku sprawdzenia, czy wykonując manewr nie zajadą drogi rowerzystom, co w niejednym przypadku kończy się kolizją.

Reklama

Zastawianie przejazdu dla rowerów przed znakiem "stop" lub "ustąp pierwszeństwa"

Bardzo częstym powodem utarczek kierowców z rowerzystami jest blokowanie przez pojazdy dojeżdżające do skrzyżowania z drogą główną przejazdu jednośladom. Kierowca samochodu, autobusu, czy nawet ciągnika, stosując się do znaków powinien zatrzymać się w takim miejscu, by przepuścić nie tylko inne pojazdy mechaniczne, jadące drogą główną, ale także rowerzystów, którzy poruszają się wyznaczoną wzdłuż tej drogi ścieżką.

Jazda rowerem po jezdni, gdy obok biegnie ścieżka rowerowa

To najczęstszy "grzech" cyklistów, którzy zamiast po wyznaczonym dla nich, bezpiecznym pasie obok drogi, korzystają z jezdni, czym - szczególnie na mocno uczęszczanych drogach - utrudniają życie kierowcom aut, spowalniają ruch, a przede wszystkim narażają się na niebezpieczeństwo. A (przepis podany już wcześniej) jeśli droga rowerowa prowadzi w kierunku, w którym jedzie rowerzysta, ma on obowiązek korzystać z niej, a nie pchać się między auta.

Reklama

Co jednak w przypadku, gdy droga rowerowa ma np. nawierzchnię szutrową, a rowerzysta jedzie rowerem szosowym? 

Przykładem może być tu biegnąca w powiecie chojnickim Kaszubska Marszruta, która w wielu miejscach ma właśnie nawierzchnię szutrową, a co więcej - na odcinkach dróg, wzdłuż których jest wyznaczona obowiązuje zakaz jazdy rowerem. 

Ten, kto takim rowerem jechał wie, że bezpiecznie da się nim jeździć tylko po utwardzonej nawierzchni, a jazda po gruncie, czy kamieniach grozi nie tylko upadkiem, ale także uszkodzeniem sprzętu. Dlatego w takich miejscach częściej niż gdzie indziej można spotkać rowerzystów korzystających z jezdni zamiast ze ścieżek.

Reklama

Przepisy są tu jednak bezlitosne: sam fakt, że nawierzchnia jest mniej wygodna, albo nieodpowiednia dla danego roweru nie uprawnia do jazdy jezdnią. Amatorzy szybszej jazdy na "szosówkach" powinni po prostu wybierać drogi, po których mogą się poruszać, albo.. przesiąść się na inny jednoślad. Gdyby każdy mógł wybierać, to czemu kierowcy aut nie mieliby na odcinkach, gdzie jezdnia jest np. bardzo zniszczona, przenosić się na biegnącą obok gładką ścieżkę rowerową?

Przepisy przepisami, a kultura obowiązuje

Poruszanie się po drogach publicznych, czy to pojazdem mechanicznym, czy też rowerem, jest uregulowane prawnie. I do przepisów oczywiście stosować się należy. Szkoda tylko, że trąbiąc bez opamiętania na rowerzystę, który być może akurat te przepisy łamie, lub wymachując rękami w stronę kierowcy blokującego przejazd rowerem zapominamy o tym, że często nie wynika to wcale ze złej woli tego drugiego użytkownika drogi. Więcej uwagi, przewidywania, ale także dobrej woli, empatii i kultury w momentach spornych, a na drogach będzie nie tylko bezpieczniej, ale także przyjemniej. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/07/2026 13:17
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości