Reklama

„To nie my”. 16-latkowie nie przyznają się do pomalowania skrzynek w Chojnicach

Burmistrz Chojnic Arseniusz Finster poinformował, że koszty usunięcia farby z pomalowanych skrzynek energetycznych, gazowniczych i telekomunikacyjnych mogą przekroczyć 50 tysięcy złotych. Władze miasta chcą jednak szukać porozumienia z rodzinami dwóch 16-latków podejrzewanych o wykonanie graffiti.

Podczas piątkowej konferencji prasowej burmistrz Chojnic Arseniusz Finster odniósł się do sprawy pomalowania skrzynek infrastruktury technicznej w różnych częściach miasta. Jak poinformował, zniszczonych zostało łącznie 20 skrzynek należących między innymi do Enei, gazowni i operatorów telekomunikacyjnych.

Do zdarzenia doszło 1 maja około godziny 23. Monitoring miejski zarejestrował osoby malujące skrzynki, a operator monitoringu skierował na miejsce patrol policji.

– Patrol policyjny wylegitymował od razu te dwie osoby, dlatego znaliśmy ich personalia – mówił Arseniusz Finster.

Reklama

Według burmistrza problemem okazał się rodzaj użytej farby. Nastolatkowie mieli użyć farb akrylowych i olejowych w sprayu, które trudno usunąć bez uszkodzenia powierzchni skrzynek.

– Gdyby użyli farb wodnych, nie byłoby problemu. Rozpuszczalnik usuwa tę farbę, ale narusza strukturę skrzynek – tłumaczył.

Enea oszacowała koszt usunięcia szkód na około 40 tysięcy złotych. Po doliczeniu skrzynek należących do telekomunikacji i gazowni straty mogą przekroczyć 50 tysięcy złotych.

Mimo tego Arseniusz Finster deklaruje, że zależy mu przede wszystkim na rozwiązaniu wychowawczym, a nie represyjnym.

Reklama

– Idę w kierunku porozumienia i pojednania, a nie konfrontacji – podkreślał burmistrz.

Jak relacjonował, podczas spotkania z rodzicami i dwoma 16-latkami chłopcy początkowo zaprzeczali, że to oni wykonali graffiti. Jeden z nich miał twierdzić, że nie pamięta, gdzie przebywał w noc zdarzenia.

– Zapytani, co robili o 23.30, odpowiedzieli, że spacerowali po mieście – relacjonował Finster.

Burmistrz poinformował również, że monitoring zarejestrował wizerunki nastolatków. Jeden z nich miał zasłoniętą twarz, jednak drugi był widoczny na nagraniach.

Reklama

Po spotkaniu jedna z matek miała skontaktować się ze strażą miejską i przeprosić za zachowanie syna.

Władze miasta chcą rozmawiać z Eneą o możliwości samodzielnego usunięcia szkód przez nastolatków pod nadzorem właścicieli infrastruktury.

– Chciałbym, żeby mogli swój błąd naprawić – zaznaczył burmistrz.

Sprawa może trafić do sądu rodzinnego.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/05/2026 12:59
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości