Zimowe utrzymanie dróg i chodników w Chojnicach to wyzwanie organizacyjne i finansowe. Jak wyjaśnia Jarosław Rekowski, dyrektor Wydziału Komunalnego w Urzędzie Miejskim w Chojnicach, tylko w sezonie 2024/2025 miasto poniosło bardzo wysokie wydatki związane z odśnieżaniem i zwalczaniem śliskości.
– Na same drogi wydaliśmy prawie 300 tysięcy złotych, natomiast na chodniki, parkingi i schody ponad 90 tysięcy złotych – mówi Jarosław Rekowski. – W obecnym sezonie zimowym część umowy obejmuje okres od jesieni do wiosny, a już w ubiegłym roku na drogi przeznaczono blisko 130 tysięcy złotych, a tylko w styczniu tego roku kolejne 200 tysięcy.
Jak tłumaczy dyrektor, koszt zimowego utrzymania bardzo szybko rośnie przy intensywnych opadach i silnym wietrze.
– Przy umowie opiewającej na 500 tysięcy złotych oznacza to możliwość wykonania zaledwie kilku pełnych cykli w sezonie. Każdy dodatkowy wymagałby zwiększenia środków lub nowego przetargu.
Reklama
Miasto, jak podkreśla Jarosław Rekowski, musi działać oszczędnie i wybiórczo, reagując na najbardziej newralgiczne miejsca.
– Gdy opady są niewielkie, mieszkańcy mówią, że „pług tu nigdy nie był”. Gdy jedzie wszędzie – pojawiają się zarzuty o koszty. Wszystko jest monitorowane, mamy GPS-y w pojazdach i dokładnie wiemy, gdzie i kiedy sprzęt pracował.
Jednym z częstych powodów nieporozumień jest kwestia odpowiedzialności za odśnieżanie.
– Miasto odpowiada za drogi publiczne, ale dojścia do bram, wjazdy, czy fragmenty przy posesjach często należą do właścicieli nieruchomości. W starszych dzielnicach mieszkańcy dobrze to wiedzą, na nowych osiedlach bywa z tym gorzej – zaznacza dyrektor.
Reklama
Przykładem są zgłoszenia dotyczące rejonu nowych bloków przy ul. Gdańskiej należących do firmy Urbaniak.
– Jeżeli dany teren nie jest drogą miejską, obowiązek spoczywa na właścicielu lub zarządcy nieruchomości. To specyfika własności, która często budzi emocje - mówi dyrektor.
Dyrektor Wydziału Komunalnego odniósł się także do sytuacji z poniedziałkowego poranka, gdy ul. Gdańska była miejscami trudno przejezdna.
– Nie było intensywnych opadów śniegu, ale silny wiatr przenosił drobny, suchy śnieg z pól i odkładał go na jezdni – wyjaśnia Jarosław Rekowski. – W takich warunkach droga może zostać szybko zasypana nawet po wcześniejszym odśnieżeniu. Żeby przywrócić przejezdność, konieczne było ponowne użycie sprzętu i zwiększone zużycie materiałów, co dodatkowo podnosi koszty zimowego utrzymania.
Reklama
Podobne zjawiska występowały również na innych odcinkach, m.in. na drogach położonych między otwartymi terenami, gdzie wiatr ma największą siłę i przenosi śnieg z miejsca na miejsce.
Miasto odpowiada również za odśnieżanie przejść dla pieszych.
– W ramach umowy czyścimy przejścia na szerokość około 4 metrów, ale nie jesteśmy w stanie nadążyć z usuwaniem śniegu, który jest odkładany przez pługi z jezdni. Żeby to zrobić idealnie, trzeba by wysyłać kolejne ekipy tuż za pługami – tłumaczy Jarosław Rekowski.
Reklama
Dyrektor Wydziału Komunalnego nie ukrywa, że zima zawsze będzie trudnym okresem.
– Zimą jest zimno, ślisko i niebezpiecznie. Trzeba dostosować obuwie, sposób poruszania się i środki transportu do warunków. Szczególnie teraz, gdy zapowiadane są opady marznącego deszczu i gołoledź.
Jednocześnie zapewnia, że miasto reaguje na zgłoszenia, ale skala zimowych wydatków jest ogromna.
– To setki tysięcy złotych, potężna logistyka i ciągłe korekty działań. Robimy wszystko, by zachować bezpieczeństwo, ale nie da się wyeliminować wszystkich problemów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze