Reklama

Awaria wody w Łęgu. W ZUK-u lecą głowy

07/02/2013 10:22

Od sobotniego południa do niedzielnego popołudnia wody nie mieli mieszkańcy Łęga i Łęga-Kolonii. Rury pękły w dwóch miejscach. Mimo że służby pracowały w pocie czoła, w ZUK-u lecą głowy, a prezes od poniedziałku jest na urlopie.

Od sobotniego południa do niedzielnego popołudnia wody nie mieli mieszkańcy Łęga i Łęga-Kolonii. Rury pękły w dwóch miejscach. Mimo że służby pracowały w pocie czoła, w ZUK-u lecą głowy, a prezes od poniedziałku jest na urlopie.

Do awarii doszło w sobotę w południe. Rury pękły w dwóch miejscach pod ulicą Kościelną w Łęgu. W efekcie w całej wsi i w Łęgu-Kolonii mieszkańcy nie mieli wody. To problem szczególnie dla gospodarzy, którzy na dobę potrzebują sporej ilości wody, żeby napoić zwierzęta.

Studnie uratowały sytuację

Reklama

Mieszkańcy Łęga mowią, że brak wody był dla nich uciążliwy. – Do picia wodę kupiłem w sklepie. Wiele osób tak zrobiło i butelkowana szybko się skończyła. Mam też wodę ze studni, dlatego dało się przeżyć, ale takie awarie są uciążliwe – mówi mieszkaniec Łęga. W taki sposób w trakcie awarii poradziło sobie wielu mieszkańców wsi. – Jak ktoś ma studnię, to jakoś da radę. Do picia wodę można kupić. Gorzej, gdyby prądu nie było. Wtedy faktycznie wszystko by stanęło – uważa Adam Ackermann z Łęga.

Nie wiedzieli skąd brać

Reklama

Sylwia Szczepankiewicz, właścicielka sklepu w Łęgu, mówi, że brak wody przeszkadzał nie tylko mieszkańcom. – Klienci wykupili całą wodę. Dla sklepu to problem, bo nie było czym na przykład myć pomieszczeń – mówi pani Sylwia. Mieszkanka Łęga miała dostać zapewnienie, że woda będzie w sobotę. Wodociąg zaczął jednak działać normalnie w niedzielę po południu. – Podobno były informacje, że po wodę można iść do hydroforni. Tylko że kto o tym wiedział? – dodaje sprzedawczyni Lidia Wrońska.

Burmistrz znalazł winnych

Reklama

Usuwanie awarii trwało długo, bo przy silnych mrozach trudno jest o pośpiech. Jednak nie o czas usuwania awarii pretensje do pracowników ZUK-u ma burmistrz Czerska. – Nie było żadnej informacji o tym, jak długo potrwa naprawa ani co mają robić mieszkańcy. Nikt nie powiedział rolnikom skąd mogą wziąć wodę dla zwierząt – tłumaczy Marek Jankowski. Dodatkowo spółka nie zadbała o sprowadzenie do Łęga i Łęga-

-Kolonii beczkowozów. – Są jasne procedury, jak zachować się w takich sytuacjach i ZUK ich nie przestrzegał – dodaje burmistrz Czerska.

Reklama

Zwolnienie pracownika, kara dla prezesa

– Z informacji od pani sołtys Łęga--Kolonii Barbary Fierek i od pana Czesława Odyi wiem, że pracownik ZUK-u był niemiły i opryskliwy. To nie powinno mieć miejsca – mówi Marek Jankowski. Sam zainteresowany, pracownik spółki odpowiedzialny za sieć wodociągową, był we wtorek na dywaniku u burmistrza. Po sugestii Marka Jankowskiego złożył wniosek o rozwiązanie stosunku o pracę za porozumieniem stron.

Co z prezesem? – To już sprawa rady nadzorczej spółki. Jednak na pewno będą wobec niego wyciągnięte surowe konsekwencje służbowe – zapewnia burmistrz. Marek Jankowski w czasie awarii próbował bezskutecznie dodzwonić się do Zbigniewa Nadolskiego. – Prezes musi być dostępny w takich wyjątkowych sytuacjach. Jeśli nie może, musi wyznaczyć do tego zastępcę – mówi Marek Jankowski.

Reklama

Nadolski na urlopie

Z pracownikiem odpowiedzialnym za sieć nie udało nam się porozmawiać. Dodzwoniliśmy się za to do prezesa. Zbigniew Nadolski jest od poniedziałku na dwutygodniowym urlopie. – Nie wiem jeszcze, kiedy wrócę do pracy – mówi. Prezes nie chciał komentować zwolnienia pracownika. Obiecał wypowiedzieć się po powrocie z urlopu.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości