Nie milkną echa kontrowersyjnej sprawy mieszkaniowej z udziałem Karola Nawrockiego, kandydata z ramienia PiS na prezydenta RP. Głośnym echem odbiły się również wypowiedzi dzieci 80-letniego pana Jerzego, którego kawalerkę w Gdańsku przejął Nawrocki z żoną.
Jak ustalił „Superwizjer” TVN24, pan Jerzy pochodzi z Chojnic, gdzie przez lata mieszkał z rodziną. Z relacji jego dzieci wynika, że opuścił rodzinę wiele lat temu, nie utrzymywał kontaktów ani nie płacił alimentów. Przez dekady nie było z nim żadnego kontaktu — dopiero około dziesięć lat temu odezwał się przez Facebooka do córki.
— Jedyny kontakt, jaki z nim miałam, był jakieś dziesięć lat temu. Napisał do mnie, odezwał się na Facebooku, po 42 latach. Próbowałam z nim rozmawiać, ale nie udało mi się z nim dogadać. Był jakby w innym świecie — powiedziała córka mężczyzny reporterom „Superwizjera”.
Reklama
Syn pana Jerzego również zabrał głos:
— Widziałem konferencję, widziałem wywiad z panem Nawrockim i dla mnie to jest normalne wyłudzenie mieszkania, przekręt, wykorzystanie sytuacji starszego człowieka.
Co więcej, jak ujawnili dziennikarze Andrzej Stankiewicz i Jacek Harłukowicz, Nawroccy przejęli mieszkanie, zawierając umowę… sami ze sobą. Z jednej strony sprzedawali lokal w imieniu pana Jerzego, z drugiej — kupowali go na siebie. Dzieci pana Jerzego o wydziedziczeniu dowiedziały się z mediów — fragment testamentu odczytał publicznie minister Przemysław Czarnek.
Choć dzieci nie utrzymywały kontaktu z ojcem, dziś mają poczucie, że stał się ofiarą manipulacji.
— Być może został wykorzystany, ale to naprawdę nie moja sprawa — powiedziała córka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze