„Czerwone Diabły” w końcu stanęły na wysokości zadania. Drużyna Jakuba Mączkowskiego szybko pozbierała się po laniu w Lubawie. Chojniczanie ograli 4:2 (1:0) Clearex Chorzów. Była to premierowa wygrana Red Devils w tym sezonie i pierwsza w Chojnicach od 24 marca. Kolejny mecz już w sobotę w Brzegu.
„Czerwone Diabły” w końcu stanęły na wysokości zadania. Drużyna Jakuba Mączkowskiego szybko pozbierała się po laniu w Lubawie. Chojniczanie ograli 4:2 (1:0) Clearex Chorzów. Była to premierowa wygrana Red Devils w tym sezonie i pierwsza w Chojnicach od 24 marca.
Już w trzeciej minucie chojniczanie dali jasny sygnał, że wracają do formy. Patryk Laskowski umieścił piłkę w siatce. Było to jedyne trafienie w pierwszej połowie. W poprzednich spotkaniach defensywa Red Devils szybko pękała. Tym razem przez 20 minut pozostała nienaruszona. Chorzowianie odpowiedzieli dopiero po zmianie stron. Bartłomiej Sitko doprowadził do wyrównania. Radość przyjezdnych trwała krótko. W 31. minucie było już 3:1 dla chojniczan. „Czerwone Diabły” wpadały sobie w objęcia po celnych strzałach Piotra Seniuka i Kristiána Medoňa.
Trafienia Ukraińca i Słowaka sprawiły, że Clearex musiał odważniej zaatakować. Zawodnicy zdobyli nawet gola kontaktowego autorstwa Macieja Mizgajskiego. Ostatnia minuta była bardzo nerwowa. Miejscowi wytrzymali ciśnienie. Kropkę nad „i” w jednej z ostatnich akcji postawił Mario Ossorio Augusto. Hiszpan ustalił wynik na 4:2 i tym samym zrehabilitował się za czerwoną kartkę w starciu z Rekordem Bielsko-Biała.
Teraz chojniczanie muszą pójść za ciosem. Przed nimi starcie wyjazdowe z Fit-Morning Gredar Brzeg. Zespół z województwa opolskiego podobnie jak Red Devils ma na koncie cztery punkty. Warto więc pokusić się o pełną pulę z podopiecznymi Romana Smirnoffa. Początek spotkania w sobotę o godz. 19.00.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!