– Wójt obiecał, że coś z tym zrobi, jak tylko śniegi stopnieją. Znów nas w konia zrobił – skarżą się mieszkańcy ulicy Żwirowej w Pawłowie. Po nawet niewielkich opadach na drodze powstaje jezioro, po którym można nawet pontonem pływać.
? Wójt obiecał, że coś z tym zrobi, jak tylko śniegi stopnieją. Znów nas w konia zrobił ? skarżą się mieszkańcy ulicy Żwirowej w Pawłowie. Po nawet niewielkich opadach na drodze powstaje jezioro, po którym można nawet pontonem pływać.
Wystarczy trochę deszczu, a droga staje się nieprzejezdna. Mieszkańcy Żwirowej w Pawłowie obliczyli, że przy mocniejszym deszczu jezioro ma wymiary 30 na 12 metrów. Głębokie jest na pół metra. Nic więc dziwnego, że dzieci z okolicy pływają sobie po drodze pontonem. Dorosłym do śmiechu jednak nie jest. – Karetka tędy nie przejedzie. Po zimie z dziur wyciągałem trzy samochody, bo ich właściciele nie wiedzieli, czym grozi przejazd przez to bajoro – mówi Rafał Zabrocki.
Straż już nie przyjeżdża
Zimą jest tu bardzo niebezpiecznie. Ogromna kałuża zamarza. Nie dość, że jest ślisko, to jeszcze można wpaść pod taflę lodu. Artur Mleczek boi się o swoje małe dzieci. Przecież w głębokiej na pół metra kałuży mogą się nawet utopić. Problem jest nie tylko na drodze. Woda przelewa się też na posesje. – Ja u siebie na podwórku mam rwącą rzekę – mówi Rafał Zabrocki. Mieszkaniec Pawłowa, podobnie jak sąsiedzi, odgrodził się od drogi wysokim fundamentem. Woda płynie na jego działkę jednak zaniżeniem pod bramą. – Kiedyś bez przerwy wzywaliśmy straż pożarną, ale wójt w końcu zabronił przyjeżdżać wypompowywać wodę – mówią mieszkańcy Żwirowej.
Naprawa odkładana
Zaraz po wyborach wójt obiecał, że gmina zajmie się problemem drogi. Było nawet spotkanie z mieszkańcami, na którym padły już konkretne deklaracje. Budowa odwodnienia miała ruszyć wczesną wiosną, jak tylko śniegi puszczą. Do dziś nawet nie wbito tam łopaty. – Przecież my idziemy wójtowi na rękę. Ja zgodziłem się, że przez moją posesję przejdzie rura fi 40. Wiem, że już garażu tu nie zbuduję, ale przynajmniej droga będzie sucha – mówi Rafał Zabrocki. – Przecież nie jesteśmy takimi mieszkańcami, którzy tylko wyciągają ręce. Jak droga była utwardzana, to gmina dała materiał, a za robociznę myśmy zapłacili – wspomina Andrzej Kiedrowski.
Wójt obiecuje
Urzędnicy z gminy wymyślili, że wodę z drogi można odprowadzić na pole za posesją Rafała Zabrockiego. Tam miałaby ona spłynąć do specjalnie wykopanego stawu. Wójt opieszałość gminy tłumaczy procedurami. – Staw musi być duży. Wymaga pozwolenia wodno-prawnego – tłumaczy Zbigniew Szczepański. – Mieszkańcy muszą mieć świadomość, że woda na drogę spływa z ich posesji. Więc to też ich problem i będą musieli do odwodnienia się dołożyć – zapowiada wójt. Zbigniew Szczepański zapewnia, że odwodnienie będzie wybudowane w ciągu dwóch miesięcy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!