Milo Pobłocki, który pochodzi z Czerska, urodził się ze śmiertelną chorobą. Potrzebuje jeszcze około 100 tys. zł, by móc wyjechać na leczenie do Filadelfii w Stanach Zjednoczonych. Rodzina prosi o wsparcie, a każdy może pomóc ośmioletniemu chłopcu.
Milo Pobłocki, który pochodzi z Czerska, urodził się ze śmiertelną chorobą. Potrzebuje jeszcze około 100 tys. zł, by móc wyjechać na leczenie do Filadelfii w Stanach Zjednoczonych. Rodzina prosi o wsparcie, a każdy może pomóc ośmioletniemu chłopcu.
Milo Pobłocki ma dopiero osiem lat i od samego początku walczy z nieuleczalną chorobą – zespołem Leigha. – To wysysa z niego energię niezbędną do prawidłowego funkcjonowania – mówi Alicja Sokołowska, mama chłopca. Komórki Mila nie produkują prawidłowo energii, co prowadzi do odłączania kolejnych narządów. Chłopiec traci podstawowe zdolności chodzenia, mówienia oraz samodzielnego jedzenia. – Jego żołądek odmawia posłuszeństwa, przez co Milo traci na wadze, ponieważ nie jest w stanie czerpać oraz przetworzyć pożywienia na energię. Wiąże się to z ogromnym bólem żołądka oraz mięśni – informuje pani Alicja. Ośmiolatek doświadcza spazmów mięśniowych oraz niekontrolowanych skurczy, które są dodatkowo bardzo bolesne i frustrujące. – Każda złapana infekcja może zakończyć się bardzo źle, ponieważ układ odpornościowy nie radzi sobie z patogenami – dodaje mama. – Nasz Miluś niknie nam w oczach.
Blisko rok
Miniona zima była dla rodziny bardzo trudna. – Myśleliśmy, że Milo nie da rady zwalczyć pierwszej infekcji bakteryjnej, a potem w niedługim czasie grypy. Zmotywowało nas to jeszcze bardziej do szukania pomocy za oceanem, gdzie medycyna mitochondrialna jest na najwyższym poziomie – dodaje. Lekarze pracują nad tym, by dzieci z taką przypadłością mogły samodzielnie chodzić i jeść. Do swoich pacjentów dostosowują specjalny koktajl mitochondrialny. – Odnaleźliśmy najlepszych lekarzy ze świetnego dziecięcego szpitala uniwersyteckiego z Filadelfii i zaczęliśmy proces kwalifikacji na konsultacje oraz dopasowanie leczenia. Zajęło nam to prawie rok – wyjaśnia pani Alicja. Potrzebna jest spora suma pieniędzy na leczenie.
Był kiermasz
Z pomocą rodziny, przyjaciół oraz ludzi o wielkich sercach udało się uzbierać 50 tys. dol. – W grudniu odbyła się zbiórka zamknięta na hali sportowej w Czersku, kiermasz świąteczny w przedszkolu Brzechwolandia oraz aukcje na Facebooku na rzecz Milo & Monster Leigh, bo tak nazywa się profil naszego synka na FB – dodaje pani Alicja. Potrzeba jeszcze około 120 tys. zł, by chłopiec mógł jechać na leczenie do Stanów Zjednoczonych. – Milo to bardzo dzielny wojownik, który przeszedł więcej niż niejeden rówieśnik. Bardzo chce żyć i pomimo bólu próbuje się uśmiechać każdego dnia. Jest przykuty do wózka bez możliwości powiedzenia, co czuje i co go boli, ale jego ogromną determinację i chęć do życia widać gołym okiem – dodaje mama.
Pieniądze można wpłacać na Siepomaga.pl – Milo Pobłocki. Można również dokonać darowizny bezpośrednio na subkonto Mila: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-658 Warszawa, Alior Bank SA 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994 tytułem 17248 Pobłocki Milo – darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.
Na zdjęciu: Najlepiej, żeby Milo wyjechał na leczenie latem, bo jest wówczas szansa, że nie złapie żadnej infekcji.
fot. arch. rodzinne
Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 6 czerwca 2019, nr 23/884
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!