Gdy przyjechał do Chojnic, nie był jeszcze pełnoletni. W kilka tygodni stał się „Czerwonym Diabłem”. To jeden z bardziej utalentowanych bramkarzy młodego pokolenia w Ekstraklasie. W tym sezonie zaliczył nie tylko debiut w Red Devils, ale zdobył już dwie bramki. Jak sam zapowiada, nie są to jego ostatnie trafienia. – Z jednej strony to ryzykowne, a z drugiej efektowne – mówi Kevin Kollár w wywiadzie udzielonemu „Czasowi Chojnic”.
"Czas Chojnic": Zajmujecie dziewiąte miejsce na półmetku. To dobry wynik?
Kevin Kollár (bramkarz Red Devils): Słyszałem, że liczba punktów jest OK. Wiadomo, że mogło być ich trochę więcej. W kilku spotkaniach pechowo traciliśmy prowadzenie. Głównie po naszych błędach. Nie jest źle, ale mogło być lepiej.
A jak wygląda współpraca z trenerami? Oleg Zozula to były bramkarz, który odnosił sukcesy na Ukrainie. Natomiast Marek Szank to szkoleniowiec z dużym doświadczeniem, który zawsze służy radą drużynie.
Cieszę się, że mogę trenować pod okiem takiego fachowca, jakim jest Oleg Zozula. Ma na koncie przecież Puchar Polski zdobyty z Red Devils w Zduńskiej Woli czy też wicemistrzostwo kraju. To jest dla mnie takie „wow”. Mamy też dobrego trenera bramkarzy Marka Szanka. Dużo nam podpowiada w trakcie treningu czy też meczu. Nie zapominam też o Jarosławie Wróblewskim, który dba o nasze przygotowanie motoryczne oraz odnowę biologiczną. Wychował wielu medalistów zawodów lekkoatletycznych. Muszę jeszcze podkreślić o pomocy, jaką dostaję od Magdy – najlepszej kierowniczki na świecie. Mogę na nią liczyć zawsze i wszędzie. Zresztą nie tylko ja. Dobrze czuję się w klubie, gdzie dbają o to, aby niczego nam nie brakowało.
Masz bardzo specyficzny styl gry jako bramkarz. Potrafisz podłączyć się pod akcję i uderzyć z dystansu, jak np. w Chorzowie.
Już na początku mojej przygody z futsalem trenerzy Vilko Rakica i Pavol Gabas uczyli mnie, żebym często wychodził z bramki. To mi się bardzo spodobało. Z jednej strony to ryzykowne, a z drugiej efektowne. W przeszłości trenowałem piłkę nożną i hokej na lodzie. Tam nie mogłem sobie pozwolić na takie szarże. Z początku brakowało mi odwagi. Jednak gdy strzeliłem pierwszego gola, to zobaczyłem, że mogę tak pomóc drużynie. Trzeba jednak szybko ocenić sytuację. Nie można też tego nadużywać.
Z którym zawodnikiem spędzasz najwięcej czasu?
Najlepiej dogaduję się oczywiście ze swoim rodakiem Kiko Medoňem. Nie mam jednak problemu z kontaktem z ludźmi. Pogadam z każdym – Polakiem, Hiszpanem czy Ukraińcem.
A masz jakieś hobby poza sportem?
Z tym to słabo. Sport to całe moje życie. Oglądam go dużo w telewizji. Kibicuję wszystkim drużynom i reprezentacjom ze Słowacji. Muszę jednak pamiętać, że mam przed sobą dwa lata nauki. W wolnej chwili muszę przysiedzieć nad książkami.
Wzorujesz się na jakimś zawodniku? Masz sportowego idola?
Tak. To Leo Higuita – bramkarz Kairatu Almaty. Podoba mi się jego styl. Bardzo często strzela gole. Mam jeszcze jednego idola z mojego miasta. To Peter Molnár. Świetny golkiper.
Cały wywiad z zawodnikiem w najbliższym numerze "Czasu Chojnic".
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!