We wtorek 25 listopada odbyło się kolejne spotkanie dotyczące planowanych farm fotowoltaicznych w Klawkowie. Wójt Gminy Chojnice, Zbigniew Szczepański, wraz z sołtys Anną Tobolewską oraz radną Ludwiką Pokojską, rozmawiali z mieszkańcami zaniepokojonymi lokalizacją inwestycji – tuż za ich ogrodzeniami, w pasie od torów kolejowych do żłobka.
Dwie firmy, które posiadają prawomocne pozwolenia na budowę, mogą rozpocząć prace właściwie od zaraz. Zostały jednak zaproszone na spotkanie, by spróbować wypracować kompromis z mieszkańcami.
– Panele nie są budynkami, więc nie obowiązuje tu zasada czterech metrów od ogrodzenia. Mogą stać nawet centymetr od płotu – podkreślał wójt.
To właśnie ta bliskość zabudowy stała się osią konfliktu.
Inwestorzy zadeklarowali możliwość odsunięcia farm od zabudowań o ustaloną – choć nieujawnioną jeszcze – odległość. Warunek jest jednak jeden: mieszkańcy mają zrezygnować z drogi odwoławczej w postępowaniu administracyjnym. To istotne, bo dostępne możliwości odwołań obejmują m.in. Samorządowe Kolegium Odwoławcze i Wojewódzki Sąd Administracyjny.
– Nie powiem, co macie zrobić. To wasza decyzja – podkreślił wójt. – Gdybym doradził przyjęcie propozycji, za chwilę usłyszałbym, że stoję po stronie inwestorów.
Strony ustaliły, że do piątku mieszkańcy Klawkowa mają zdecydować, czy przyjąć propozycje inwestorów, czy kontynuować odwołania.
Sprawę dodatkowo komplikuje rozstrzygnięcie SKO w Słupsku, które z czterech decyzji dotyczących inwestycji utrzymało w mocy trzy, a jedną – dotyczącą magazynu energii – unieważniło. Powodem było złożenie jej jako oddzielnego postępowania, a nie w pakiecie z farmą fotowoltaiczną. Dopóki decyzje nie staną się ostateczne, wójt nie może wszcząć procedury wznowieniowej.
Podczas spotkania pojawił się zarzut, że mieszkańcy nie zostali poinformowani o planach odrolnienia gruntów pod farmę. Wójt temu zaprzecza, podkreślając, że procedury były zgodne z prawem. Jednocześnie przyznał, że dziś – bogatszy o doświadczenia Klawkowa – gmina pracuje nad zmianami w ogólnym planie: nowe farmy fotowoltaiczne mają być odsuwane od zabudowy mieszkaniowej o minimum 500 metrów.
– Może mieszkańcy naprawdę nie wiedzieli, że za ich płotem powstanie farma. Gdyby wiedzieli, być może nie budowaliby tam domów – zauważył wójt.
Reklama
Do piątku ważą się losy kompromisu. Jeśli mieszkańcy go zaakceptują, inwestorzy będą musieli przeprojektować farmę i uzyskać nowe pozwolenie na budowę. Jeśli nie – sprawa wróci na ścieżkę odwoławczą, a jej finał pozostanie niepewny.
Wójt podkreśla, że ostateczna decyzja należy wyłącznie do mieszkańców Klawkowa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze