Mieszkaniec Lichnów, który zaginął podczas grzybobrania w kompleksie leśnym, został odnaleziony cały i zdrowy po północy w okolicach Klosnowa. W trwających kilka godzin poszukiwaniach brały udział służby ratunkowe, a działania utrudniała ulewa oraz nocne warunki.
Rodzinne zbieranie grzybów zmienione w dramat
W poniedziałek, 6 lipca, około godziny 18.00, 66-letni mieszkaniec Lichnów, wybrał się z bliskimi do lasu w rejonie Turowca. Spokojne popołudnie szybko zamieniło się w walkę z czasem, kiedy rodzina nagle straciła go z pola widzenia. Mężczyzna odłączył się od grupy i nie dotarł na umówione miejsce, a bliscy nie byli w stanie nawiązać z nim żadnego kontaktu.
Służby ruszyły w las mimo fatalnej pogody
Alarm o zaginionym mundurowi z Komendy Powiatowej Policji w Chojnicach odebrali wieczorem, a zorganizowane działania poszukiwawcze ruszyły pełną parą około godziny 21.00. Sytuacja z każdą minutą stawała się coraz bardziej niebezpieczna. Akcję ratunkową drastycznie utrudniały ciemności oraz przechodzące nad regionem intensywne, obfite opady deszczu. Policjanci natychmiast opublikowali rysopis oraz znaki szczególne poszukiwanego, apelując do mieszkańców: Każda informacja, nawet ta pozornie błaha, może mieć kluczowe znaczenie i pomóc w namierzeniu zaginionego mieszkańca.
Ulgę przyniosła dopiero nocna wiadomość
Służby przeczesywały kolejne kwartały lasu, podejrzewając początkowo, że poszukiwany może znajdować się w rejonie Męcikała. Przełom nastąpił dopiero po północy. Mężczyznę udało się zlokalizować żywego w okolicach Klosnowa. Wycieńczony i przemoczony, ale bezpieczny grzybiarz trafił pod opiekę, co zakończyło kilkugodzinne, dramatyczne działania w podchojnickich lasach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze