W Chojniczkach właściwie jest wszystko – woda, prąd, kanalizacja, a nawet przyłącza gazowe. – Do pełni szczęścia brakuje tylko utwardzonej drogi – mówi Andrzej Brunka. Mimo to, od ponad roku gmina nie sprzedała tam żadnego terenu.
W Chojniczkach właściwie jest wszystko ? woda, prąd, kanalizacja, a nawet przyłącza gazowe. ? Do pełni szczęścia brakuje tylko utwardzonej drogi ? mówi Andrzej Brunka. Mimo to, od ponad roku gmina nie sprzedała tam żadnego terenu.
Załamanie w sprzedaży działek zaczęło się w 2011 roku. Urząd gminy ogłosił wtedy trzy przetargi na sprzedaż nieruchomości budowlanych. W głównej mierze chodziło o tereny w Chojniczkach. – Nie było żadnego odzewu. Zaczęliśmy więc ogłaszać przetargi szerzej – w prasie ogólnokrajowej i internecie. To także nie dało rezultatu – mówi dyrektor Wydziału Rolnictwa, Środowiska i Gospodarki Nieruchomościami Andrzej Brunka. Początkowo cena za metr kwadratowy była na poziomie około 100 złotych brutto. Później obniżono ją do 80 zł. Także wtedy nie znaleźli się chętni na zakup.
Biorą małe ścinki
Andrzej Brunka przyznaje, że sprzedają się tylko małe tereny, które najczęściej są kupowane po to, by powiększyć działki kupione już wcześniej. Urząd gminy na sprzedaż ma jeszcze 24 działki wielkości od 1100 do 2000 metrów kwadratowych. Tereny są w pełni uzbrojone. – Wiemy, że w drugim obiegu, prywatnym, jakiś ruch jest. Trafiają do nas akty notarialne – mówi dyrektor wydziału. Sprzedają się też działki po podziale rolnym, o powierzchni trzech hektarów. – To są jakby działki drugiej kategorii, o funkcji rolnej. Bez planu miejscowego ani decyzji o warunkach zabudowy. Tam gmina nie będzie inwestowała na przykład w drogi – tłumaczy urzędnik.
Winny VAT i kryzys?
W gminie sytuację tłumaczy się kryzysem. – Kiedy była koniunktura, nie było problemu z osobami stającymi do przetargu – mówi Andrzej Brunka. Zdaniem wójta, trudności ze sprzedażą wynikają z tego, że dużo działek jest w drugim obiegu. – Gmina sprzedając działki, musi doliczać podatek VAT. Osoby fizyczne nie muszą, dlatego ich działki są tańsze. Te szybciej znajdą nabywców – przekonuje Zbigniew Szczepański. Dochód ze sprzedaży gruntów mógłby być dodatkowym wpływem do budżetu gminy. – W ustalaniu budżetu nie umieszczamy przykładowych kwot ze sprzedaży, wirtualnych pieniędzy. Po prostu byłby to mile widziany, dodatkowy wpływ do budżetu gminy – mówi skarbnik Aleksandra Wojcieszyńska.
Telefonów jest dużo
Prywatni właściciele na zainteresowanie swoimi działkami nie narzekają. Gorzej jednak z finalizacją sprzedaży. – Telefonów jest bardzo dużo. Ludzie pytają o ceny. Bardziej interesuje ich na przykład kupno połowy działki – mówi kobieta, która oferuje działkę o powierzchni ponad 2 500 metrów w Chojniczkach. Cena za metr to 100 złotych. – Tabliczkę „na sprzedaż” wbiłam jesienią. Na razie nie spieszy mi się ze sprzedażą – dodaje kobieta.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!