Reklama

Małe kroki, które cieszą

13/09/2019 08:30

Marcin Chyrek w kwietniu zeszłego roku uległ bardzo poważnemu wypadkowi. Podróżował wspólnie z braćmi, a samochód którym się poruszali, uderzył w drzewo. Jeden z braci zginął, a drugi od czasu wypadku toczy walkę o to, by wrócić do sprawności. Na to potrzeba jednak pieniędzy. Rodzina zorganizowała zbiórkę internetową, z której środki przeznaczone zostaną na rehabilitację mężczyzny.

Marcin Chyrek w kwietniu zeszłego roku uległ bardzo poważnemu wypadkowi. Podróżował wspólnie z braćmi, a samochód którym się poruszali, uderzył w drzewo. Jeden z braci zginął, a drugi od czasu wypadku toczy walkę o to, by wrócić do sprawności. Na to potrzeba jednak pieniędzy. Rodzina zorganizowała zbiórkę internetową, z której środki przeznaczone zostaną na rehabilitację mężczyzny.

– Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni – tak mówi o sobie Marcin Chyrek. Jest pogodnym człowiekiem, który każdego dnia udowadnia, że to, jak siebie opisuje, jest jego dewizą. Mieszkaniec Brus niedawno skończył 30 lat. Codzienne ćwiczenia i turnusy rehabilitacyjne mogą mu pomóc w odzyskaniu sprawności, którą utracił w wypadku.
Nie dawali szans
Po zdarzeniu był w śpiączce, a gdy się z niej wybudził, nie chodził i nie mówił. Przez ponad miesiąc przebywał w szpitalu. Lekarze nie dawali mu szans na przeżycie. – Mówili nam, żeby oddać syna do hospicjum i szykować się na kolejny pogrzeb. Myślałam wtedy, że skoro przetrzymał dzień, dwa czy tydzień, to niemożliwe, aby umarł – mówi Bogumiła Chyrek. Od tego dnia minęło już sporo czasu, a sam Marcin uczynił ogromne postępy, by znów stanąć na nogi. Samodzielnie już siedzi na krześle, jest w stanie również przejść się po domu. Na zewnątrz jeszcze nie wychodzi bez kogoś, kto go podtrzyma i mu pomoże. – Syn boi się wychodzić sam na otwarte przestrzenie, ale robi niesamowite postępy. Jakiś czas temu bezwładnie leżał w łóżku, a dziś już stara się chodzić. To małe kroki, które cieszą – dodaje ze wzruszeniem mama. Pan Marcin może też porozumiewać się z rodziną.
Oszczędności topnieją
Początkowo pan Marcin przechodził rehabilitację w jednym z gdańskich szpitali. Nie przynosiła ona jednak rezultatów. – Jeździmy teraz co jakiś czas na dwutygodniowe turnusy pod Iławę. Syn przechodzi tam masaże, ma różne ćwiczenia. Bardzo mu pomagają te zabiegi – dodaje mama.
Jak się okazuje, w iławskim ośrodku pacjent poddawany był również stymulacji mózgu. – Uważamy, że to dzięki temu wszystko odniosło taki skutek – informuje pani Bogumiła. Koszt jednego takiego turnusu podstawowego wynosi ponad 8 tys. zł. Dodatkowe, bardziej zaawansowane ćwiczenia to kolejne koszty. Oszczędności rodziny, które przeznaczane są na rehabilitację, topnieją z każdą chwilą. – Kupiliśmy przyrządy do ćwiczeń. Niby nie kosztują wiele, ale jak zliczy się wszystko razem, to wychodzi spora suma – dodaje mama.
Rodzina się zaangażowała
Tragedia, która wydarzyła się w kwietniu zeszłego roku, bardzo zbliżyła rodzinę. – Syn zorganizował zbiórkę. Każdy pomaga, jak może. Siostrzenica pomogła znaleźć ośrodek, do którego jeździmy. Zaangażowała się cała rodzina – informuje Bogumiła Chyrek. Dodaje, że jej syn mógłby starać się o rehabilitację z Narodowego Funduszu Zdrowia, ale tam są długie kolejki. Jeśli już uda się załapać, to osobie, która korzysta ze wsparcia, przysługuje tylko 10 zabiegów po godzinie dziennie. To za mało, by syn pani Bogumiły mógł wrócić do sprawności, dlatego koszty pozostałych ćwiczeń muszą pokrywać z własnej kieszeni.
– Marcin denerwuje się, że wszyscy mają wakacje, urlopy, a on nie, bo musi ćwiczyć codziennie. Zabiegi nie mogą się zakończyć, by postępy syna nie poszły na marne – mówi kobieta. Przerwanie rehabilitacji może przynieść zgubne skutki, a na mężczyznę czeka siedmioletni syn Dorian, który jest dla niego wielką motywacją do ćwiczeń. Można pomóc panu Marcinowi, wpłacając pieniądze przez stronę https://www.siepomaga.pl/marcin-chyrek.

Reklama

Pieniądze można wpłacać również na konto Fundacji Siepomaga: 89 2490 0005 0000 4530 6240 7892 tytułem 17285 Marcin Chyrek Darowizna.

Na zdjęciu: Codzienna rehabilitacja daje skutki. Na zdjęciu Marcin Chyrek z mamą Bogumiłą.

Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 29 sierpnia 2019, nr 35/896

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości