W sobotę, 12 kwietnia 2025 roku, setne urodziny obchodziła Marta Lemańczyk – mieszkanka Chojnic, która swoją drogę życiową rozpoczęła dokładnie sto lat temu w Karpnie, niewielkiej miejscowości położonej na południowych Kaszubach. Jej historia to opowieść o pokoleniach, które budowały lokalną tożsamość, kształciły kolejne roczniki uczniów i zachowywały pamięć o tradycji i wartościach rodzinnych.
Pani Marta urodziła się 12 kwietnia 1925 roku jako jedno z trzynaściorga dzieci w wielopokoleniowej rodzinie ziemiańskiej. Jej ojcem był Teodor Chamier Gliszczyński, matką – Klara z domu Lew Kiedrowska. W gospodarstwie, które prowadzili, mieszkali również dziadkowie ze strony ojca – Paulina i Andrzej Chamier Gliszczyńscy – których Marta doskonale pamiętała. Była dzieckiem „środkowym” – miała pięć sióstr i siedmiu braci.
Wczesną edukację rozpoczęła w swoim rodzinnym domu – w jednej części budynku znajdowała się bowiem szkoła i mieszkanie nauczyciela. Następnie kontynuowała naukę w Zielonej Hucie oraz Konarzynach. Miała rozpocząć naukę w żeńskim gimnazjum w Chojnicach 1 września 1939 roku, jednak wybuch II wojny światowej przerwał jej plany edukacyjne. Po wojnie powróciła do nauki – uczyła się w Chojnicach, Miastku i Tucholi, zdobywając kwalifikacje pedagogiczne.
Pierwsze lata pracy spędziła jako nauczycielka w szkole powszechnej w Swornegaciach, a następnie w Zielonej Chocinie. Tam poznała swojego przyszłego męża, Mariana Lemańczyka – urzędnika pocztowego. Ślub wzięli w 1950 roku w Zapceniu. W tym samym roku Marian objął stanowisko kierownika placówki pocztowej w Lichnowach, a Marta rozpoczęła pracę w tamtejszej szkole. Zamieszkali w służbowym mieszkaniu przy poczcie, gdzie przyszła na świat ich najstarsza córka Danuta (†2017), a wkrótce potem bliźnięta: Alicja i Kazimierz.
Opieka nad trójką dzieci skłoniła Martę do zrezygnowania z pracy. Rodzina przeniosła się do Chojnic, rodzinnego miasta Mariana, i zamieszkała u jego ciotki Gertrudy Kolińskiej. Gdy ciotka przeprowadziła się do swoich córek w Bytowie, Lemańczykowie przejęli całe mieszkanie przy ulicy Ogrodowej. W Chojnicach urodziła się najmłodsza córka, Lucyna.
Po kilku latach Marta wróciła do aktywności zawodowej – najpierw w Urzędzie Pocztowym przy Starym Rynku, później w dziale księgowości Kaszubskiej Spółdzielni Mleczarskiej w Chojnicach. W 1982 roku przeszła wraz z mężem na emeryturę. Niestety Marian Lemańczyk zmarł niespodziewanie zaledwie dwa lata później, w 1984 roku.
Marta Lemańczyk wychowała czworo dzieci, doczekała się pięciorga wnuków – Marcina, Magdaleny, Justyny, Martyny i Kornelii – oraz czworga prawnuków: Mateusza, Hani, Ani i Mikołaja.
Rodzinne tradycje nauczycielskie są w jej rodzinie bardzo silne. Już pod koniec XIX wieku jej dziadkowie Paulina i Andrzej Chamier Gliszczyńscy udostępniali w Karpnie miejsce na szkołę, byli też zaangażowani w patriotyczny strajk szkolny w 1905 roku. Nauczycielami byli również brat ojca Marty oraz jego żona, a zawód ten wybrały również starsza siostra Helena, córki Danuta i Lucyna, synowa Ewelina, a także wnuczki i zięć Jan. Wszyscy w różnym zakresie zajmowali się edukacją dzieci, młodzieży, studentów lub dorosłych.
Choć ma już sto lat, pani Marta cieszy się sprawnością i aktywnością – chętnie korzysta z tabletu, komunikuje się przez Skype’a i WhatsAppa, a także śledzi wiadomości z kraju i świata. Interesuje się polityką i sportem, szczególnie kibicując skoczkom narciarskim. Przez wiele lat spędzała wakacje na wsi, w Wierzchocinie, gdzie mieszkały jej siostry – uprawiała tam ogródek, chodziła na grzyby i spotykała się z bliskimi.
Z okazji setnych urodzin jubilatka została otoczona morzem kwiatów – jej wielką pasją, którą pielęgnowała przez całe życie.
Czas Chojnic życzy pani Marcie kolejnych lat w zdrowiu, pogodzie ducha i otoczeniu kochającej rodziny.
na podstawie opracowania: Ewelina Lemańczyk, Martyna Lemańczyk, Kazimierz Lemańczyk
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze