To było jedno z bardziej burzliwych zebrań w chojnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Mieszkańcy starych kamienic z Człuchowskiej protestowali przeciwko budowie nowego osiedla przy ulicy Pokoju Toruńskiego.
To było jedno z bardziej burzliwych zebrań w chojnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Mieszkańcy starych kamienic z Człuchowskiej protestowali przeciwko budowie nowego osiedla przy ulicy Pokoju Toruńskiego.
Zarząd spółdzielni zamierza w okolicy ulicy Człuchowskiej wybudować osiedle. W czterech budynkach ma powstać 150 mieszkań, sklepy oraz lokale pod usługi. Obok garaże, chodniki czy plac zabaw. Problem w tym, że nowe osiedle ma stanąć na ziemi, na której teraz swoje działeczki mają mieszkańcy starych kamienic przy ul. Człuchowskiej.
Najpierw o osiedlu
Mieszkańcy tej części Chojnic przyszli na zebranie głównie po to, żeby wyrazić swój protest przeciwko działaniom spółdzielni. Zaraz na początku walnego jego przewodnicząca, Renata Walkowska, zgłosiła wniosek, żeby zmienić porządek obrad i w pierwszej kolejności podyskutować o planach budowy osiedla. Mieszkaniówka, żeby pobudować nowe bloki, musi mieć zgodę mieszkańców, a ci wyrażają ją w głosowaniach na walnych. Od razu było widać, że lokatorzy z Człuchowskiej nie będą głosowali za osiedlem.
Trzeba remontować, a nie budować
Mieszkańcy wytykali zarządowi, że ich budynki się sypią. Wykrzykiwali, że spółdzielnia zamiast budować nowe, powinna najpierw wyremontować stare obiekty. Takie jak te na Człuchowskiej. – Prezes obiecywał nam choćby remonty kominów. Do teraz zarząd nic nie zrobił – mówił Maciej Walkowski. Prezes Jakub Chmurzyński tłumaczył, że przetargi ogłoszone na naprawę kominów zakończyły się zbyt wysokimi cenami i spółdzielnia zrezygnowała z wykonawców. – Wasze budynki nigdy nie będą odnawiane, bo zbieracie zbyt mało funduszu remontowego – wtrącił przewodniczący rady nadzorczej spółdzielni Henryk Mollin. – To gdzie są pieniądze, które odkładaliśmy przez lata. Żadnych prac u nas spółdzielnia nie wykonywała. Jesteśmy spółdzielcami trzeciej kategorii – denerwowali się mieszkańcy.
Nic z przekupstwa
Nastrojów nie tonowały nawet zapewnienia prezesa, że po wybudowaniu osiedla budynki przy Człuchowskiej będą mogły korzystać z nowej kotłowni, że z ich mieszkań mogą zniknąć piece kaflowe, których naprawy kosztują dużo pieniędzy. – Kto by chciał mieć inne ogrzewanie? – na pytanie rzucone przez Macieja Walkowskiego mieszkańcy odpowiedzieli, że nikt. Nie skutkowały też groźby Henryka Mollina, który w nerwach stwierdził, że w końcu przyjdzie prywatny z zachodu i działkę weźmie. – Ogródki są dla nas wszystkim. My nie mamy placów zabaw, zieleni przy blokach – mówili mieszkańcy i w głosowaniu nie zgodzili się na nowe osiedle. Jednak, żeby zablokować inwestycję, musieliby głosować przeciw jeszcze na reszcie walnych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!