Prezes ogłosił załodze na zebraniu, że w sądzie jest już wniosek o upadłość Mostostalu. Los 650 pracowników będzie teraz zależał od syndyka. Ten będzie ze Śląska, bo tuż przed złożeniem wniosku o upadłość, właściciel przeniósł firmę z Chojnic do Rudy Śląskiej.
Prezes ogłosił załodze na zebraniu, że w sądzie jest już wniosek o upadłość Mostostalu. Los 650 pracowników będzie teraz zależał od syndyka. Ten będzie ze Śląska, bo tuż przed złożeniem wniosku o upadłość, właściciel przeniósł firmę z Chojnic do Rudy Śląskiej.
Na piątkowe zebranie załogi z prezesem Marcinem Garusem dziennikarzy nie wpuszczono. – Nie będę niczego komentował. We wtorek wydamy oficjalny komunikat – mówił nam w poniedziałek przez telefon były prezes Mostostalu Marcin Garus. Komunikat publikujemy obok.
Burmistrz się wprosił
Ochrona przez bramę Mostostalu nie przepuściła też burmistrza Arsenisza Finstera, który wcześniej umawiał się z prezesem. Ostatecznie wszedł na teren firmy razem z Marcinem Garusem. Prezes pozwolił, żeby burmistrz uczestniczył tylko w części spotkania. – Wprosiłem się na to zebranie. Przecież Mostostal i jego pracownicy są bardzo ważni dla Chojnic – mówił Arseniusz Finster. Pracownicy na stołówkę szli ze zwieszonymi głowami. Za czerwiec nie dostali wypłat. Za maj tylko połowę wynagrodzenia. Spodziewali się, co usłyszą. I nie mylili się. Firma złożyła do sądu wniosek o upadłość. Marcin Garus powiedział załodze, że przestaje kierować firmą. Oznajmił, że prezesem będzie teraz bankowiec, a on zostaje dyrektorem, który ma zajmować się produkcją.
Złość ludzi
Na zebraniu burmistrz zapewnił pracowników Mostostalu, że miasto będzie im pomagać. – Dałem już polecenie prezesom ZGM-u i Miejskich Wodociągów, żeby nie naliczali odsetek, jeśli pracownicy Mostostalu nie będą płacili rachunków. Nie ma też mowy o odcinaniu im wody. Przecież ci ludzie są w najgorszej sytuacji. Pracują, nie mają zasiłków, i nie dostają wynagrodzenia – mówi Arseniusz Finster. Pracownicy Mostostalu, którzy wychodzili z zakładu po zebraniu nie byli rozmowni. Nawet nie dyskutowali między sobą. Wracali do domów źli i ze zwieszonymi głowami.
Zabici przez opcje
Oficjalnie nie wiemy, co jest przyczyną tak fatalnej kondycji finansowej Mostostalu. Mówi się, że zarząd podpisał opcje walutowe, a wahania euro spowodowały utratę przez firmę płynności finansowej. Brakowało już pieniędzy na zakup materiałów do produkcji. Zakład przestał terminowo wywiązywać się ze zleceń. W efekcie, wniosek o upadłość.
Co zrobi syndyk?
Niebawem w Mostostalu pojawi się syndyk. Będzie on ze Śląska, bo tam swoją siedzibę firma przeniosła tuż przed złożeniem wniosku o upadłość. Większościowy udziałowiec Mostostalu też jest ze Śląska. Syndyk będzie mógł postarać się utrzymać produkcję, a właściwie wznowić ją i sprzedać funkcjonujący zakład w całości. Najgorszym dla pracowników scenariuszem jest zamknięcie produkcji i sprzedaż majątku po Mostostalu kawałek po kawałku.
Miasto traci
Upadek Mostostalu to też tragedia dla Chojnic. Nie chodzi już nawet o 800 tysięcy złotych zaległego podatku od nieruchomości i to, że w najbliższej przyszłości nie ma co liczyć na regularne ściąganie lokalnych opłat. – Jeśli 500 mieszkańców Chojnic straci pracę, to przyjdą po zasiłki do MOPS-u. Te możemy liczyć w milionach złotych rocznie – martwi się burmistrz Chojnic. Sprawa jest bardzo poważna. Na tyle, że Arseniusz Finster zawiesił na razie prace nad Chojnickim Centrum Kultury. – W miejskiej kasie zabraknie środków na tę inwestycję – mówi burmistrz. Mostostal do tej pory był największym miejskim płatnikiem podatku od nieruchomości.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!