Dariusz Sawicki z końcem miesiąca zacznie być prezesem Miejskiego Zakładu Komunikacji w Chojnicach. To kolejne wyzwanie w jego zawodowym życiu.
Dariusz Sawicki z końcem miesiąca zacznie być prezesem Miejskiego Zakładu Komunikacji w Chojnicach. To kolejne wyzwanie w jego zawodowym życiu.
Dariusz Sawicki firmę zna od podszewki. – Pracuję w niej 35 lat – mówi. Swoją karierę w MZK zaczynał jako uczeń szkoły zawodowej, a w zakładzie odbywał praktyki. – Mój tata pracował w MZK jako kierowca, a ja od dziecka interesowałem się motoryzacją i to on mi podpowiedział, że mogę odbywać tam praktyki – wspomina. Po szkole zawodowej pan Dariusz rozpoczął naukę w technikum samochodowym. Ukończył też studia wyższe zawodowe na Politechnice Koszalińskiej na kierunku zarządzanie i marketing w zakresie: zarządzanie firmą, studia wyższe uzupełniające na Politechnice Koszalińskiej na kierunku ekonomia w zakresie: ekonomia i organizacja przedsiębiorstw. Ponadto ma ukończony kurs diagnosty oraz uzyskał Certyfikat kompetencji zawodowych w drogowym transporcie osób. – Przeszedłem przez różne szczeble kariery w firmie. Byłem mechanikiem, pracowałem w magazynie i zakładowej stacji paliw, następnie na stanowisku diagnosty, a od 1998 roku zajmowałem stanowiska kierownicze, najpierw jako główny specjalista ds. marketingu, później jako główny specjalista ds. technicznych i usług – wylicza.
Przełomowe zmiany
W firmie pracował, gdy zaczynały być wdrażane największe zmiany. Zaczęły się one, gdy MZK zmieniło swoją siedzibę i zakotwiczyło przy ulicy Angowickiej. Chodzi głównie m.in. o budowę stacji paliw, która jest oczkiem w głowie pana Dariusza. –Wspólnie z prezesem chcieliśmy, żeby ona powstała. Każdego dnia rano przed otwarciem przyjeżdżam, sprawdzam czy wszystko działa i jest przygotowane, czy pracownicy nie zaspali, sprawdzam jak kształtują się ceny, ponieważ chcemy być jak najbardziej konkurencyjni – mówi. Ważnym etapem w rozwoju firmy było też otwarcie okręgowej stacji kontroli pojazdów.
Namawiali pracownicy
Z końcem miesiąca pan Dariusz zasiądzie na stanowisku prezesa. Wygrał konkurs, który został ogłoszony w związku z tym, że Mieczysław Sabatowski przechodzi na emeryturę. – Nie zdecydowałbym się na udział w konkursie, gdyby nasz szef nie odchodził. Jestem lojalny i bardzo dobrze układała nam się współpraca. Tylko sobie życzyć takiego szefa, zawsze dbał o ludzi – mówi. Dodał, że dodatkową motywacją, by wystartować w konkursie, były namowy ze strony osób w firmie i poparcie związków zawodowych oraz wsparcie rodziny. – Moja żona wiedziała wcześniej niż ja, że ja będę kandydował – mówi z uśmiechem.
Największe wyzwanie? – Chciałbym, żeby była normalność, żeby nie było epidemii, bo od tego wszystko jest uzależnione. Najważniejszą naszą misją jest zapewnienie pasażerom komfortowego, bezpiecznego i przyjaznego dla środowiska transportu, bycie przewoźnikiem spełniającym najwyższe standardy jakościowe i ekologiczne branży transportowej oraz budowanie w obszarze miasta i gminy atrakcyjnej alternatywy dla podróży samochodem osobowym – podkreśla. Do tego trzeba będzie się zmierzyć z programem „wspólny bilet”, odnawiać tabor i dbać o to, co już działa.
Kim jest prywatnie?
Dariusz Sawicki w ubiegłym roku skończył 50 lat. Jest żonaty. Ma żonę Marlenę, dwóch synów: 25-letniego Doriana i 20-letniego Dawida. – Największą pasją jest sport, kulturystyka, którą uprawiam od 27 lat, oraz sztuki walki – trenuję obecnie cztery razy w tygodniu. Kiedyś bywało, że nawet dziewięć treningów w tygodniu (kulturystyka, muay thai, cycling) – mówi. Teraz synowie przejęli pasję ojca. Dorian zajmuje się kulturystyką, a Dawid sztukami walki. – Obaj biorą udział w zawodach, na których zawsze jesteśmy z żoną i jesteśmy największymi kibicami – mówi z dumą pan Dariusz.
Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 1 lipca 2021, nr 26/992.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!