Podczas najbliższej sesji radni mają zająć się zatwierdzeniem planu miejscowego dla terenów u zbiegu ulicy Igielskiej i Rybackiej. Znajduje się tam jar i ciek wodny. Miasto chce zbudować tam zbiornik retencyjny. Nie wszyscy się z tym zgadzają.
Proponowany plan miejscowy zakłada, że zmieni się tam przeznaczenie części terenu. Na 9000 metrów kwadratowych mają być wycięte drzewa i zbudowany zbiornik retencyjny. Podczas posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska, Komunalnej i Mieszkaniowej głośno przeciwko takiemu pomysłowi protestowała radna Marzenna Osowicka z Głosu Chojniczan.
- Nie zgadzam się na odlesienie całości tego lasu, na umieszczenie tam zbiornika retencyjnego i na likwidację historycznych ogródków działkowych. Dokładnie takie same wnioski i uwagi do tego projektu złożyło 43 mieszkańców Chojnic i 3 organizacje: „Inicjatywa Mieszkańców dla Ochrony Lasku Miejskiego i Doliny Strugi Jarcewskiej”, „Alarm dla Klimatu” i „Chojnice - Tu Bije Moje Serce” – mówiła radna podczas prac komisji. Towarzyszyli jej mieszkańcy i działacze wymienionych wcześniej organizacji.
Reklama
Obecny na tym posiedzeniu wiceburmistrz Adam Kopczyński zanegował kilka elementów wypowiedzi radnej.
- Chciałbym uspokoić dzierżawców terenów, które znajdują się w pobliżu żłobka. Nie ma żadnych planów likwidacji ogródków działkowych. Byłoby to całkowicie nielogiczne, po tym co zrobiliśmy w ostatnich dwóch latach porządkując ten teren – mówił Adam Kopczyński.
Zaznaczył przy tym, że tereny przy ulicy Portowej nie są ogródkami w świetle ustawy o ogródkach działkowych, a jedynie terenami dzierżawionymi od miasta, a dzierżawcy wykorzystują ten teren poprzez prowadzenie tam przestrzeni rekreacyjnej i ogródkowej.
Funkcję zbiornika retencyjnego omówił Jacek Domozych, dyrektor Wydziału Budowlano – Inwestycyjnego chojnickiego ratusza.
- Wykorzystując naturalne obniżenie terenu chcielibyśmy ulżyć kolektorowi, który biegnie prze całe miasto od ulicy Gdańskiej i wchodzi na wysokości mleczarni do Strugi Jarcewskiej. Jeżeli są duże opady, to ten kolektor nie daje już rady. Ta część miasta nie była objęta budową kolektorów mówił dyrektor.
Rolą tego zbiornika byłoby przetrzymanie wód opadowych przez pewien czas i spuszczenie ich po ustaniu opadów.
Obecna na sali Monika Szczukowska dopytywała się dyrektora Waldemara Gregusa, dyrektora Wydziału Planowania Przestrzennego, jak chce pogodzić wymóg konserwatora zabytków, który zakładał zachowanie naturalnego jaru, z budową zbiornika retencyjnego.
Waldemar Gregus przyznał, że w pierwszych ustaleniach konserwator nakładał pewne obostrzenia, jednak takich ustaleń było sześć, a w końcu wymóg taki został przez konserwatora wycofany. Wydział Planowania Przestrzennego przygotowuje odpowiedź, by po kolei pokazać, jak wyglądał proces decyzyjny i ustalanie kształtu Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze