Marcin Wróblewski zmarł w piątek po długiej chorobie nowotworowej. Dziś został pożegnany przez rodzinę, przyjaciół, współpracowników i znajomych. - Żegnaj, Marcinie, służba z Tobą to był prawdziwy zaszczyt - podkreślił w mowie pożegnalnej Błażej Chamier Cieminski.
Strażak, społecznik, działacz, pasjonat fotografii, syn, tata, mąż - Marcin Wróblewski pełnił wiele ról. Przez ostatnich kilka lat zmagał się z chorobą nowotworową. Podczas dzisiejszego pogrzebu został z honorami pożegnany przez kolegów strażaków i ochotników OSP, najbliższych, przyjaciół i rodzinę.
- Dziś stajemy przed wyjątkowo trudnym zadaniem. Żegnamy naszego przyjaciela, Marcina. Trudno mi ująć w słowa to, kim był Marcin dla nas wszystkich. Był kimś więcej niż kolegą z pracy - mówił Błażej Chamier Cieminski, zastępca Pomorskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP, były komendant powiatowy KP PSP w Chojnicach i przełożony zmarłego. - Zawsze był gotowy do działania. Ale nie tylko szybkość i energia były jego znakami rozpoznawczymi. To, co czyniło go wyjątkowym, to precyzja, pasja i troska o ludzi wokół niego. Przez lata wspólnej pracy nauczył nas dokładności i szacunku do każdego detalu. Jego pasja do fotografii pozostawiła nam nieocenione pamiątki: tysiące zdjęć, które dokumentują nie tylko wydarzenia, ale i ducha, emocje i wspólną historię. Żegnaj, Marcinie, służba z Tobą to był prawdziwy zaszczyt.
Reklama
Chamier Cieminski podkreślał, że nawet na emeryturze Marcin Wróblewski był wsparciem i chętnie służył konsultacją albo rozmową. Były przełożony dziękował mu za to, co zrobił dla braci strażackiej, ochotników i chojnickiej komendy oraz dla powiatu i gminy Konarzyny, w której mieszkał. Mówił o tym również wójt Konarzyn Jacek Warsiński. Jako były nauczyciel Warsiński pamięta Marcina jeszcze jako ucznia podstawówki. Kontakt został odnowiony, gdy Marcin był już dorosły. Ostatnio częściej niż osobiście rozmawiali przez internet.
- Gdy Marcin zgłębiał jakiś temat, to do samego dna. Był perfekcjonistą - tak wielkim, że czułem lekki niepokój, gdy robiliśmy coś wspólnie. On zawsze chciał lepiej - mówił Jacek Warsiński. - Wiem, że to niemożliwe, ale ciągle mam wrażenie, że zadzwoni i powie, że ma jakiś nowy pomysł...
Reklama
Wójt wspomniał też o wystawie fotografii zmarłego strażaka, pierwotnie zaplanowanej na 12 stycznia. Sam autor zmienił termin na marcowy lub kwietniowy. -
- Żartował wtedy - a może wcale nie żartował - że to może być wystawa pośmiertna. Teraz musimy zrobić ją sami, bez niego... - dodał Warsiński. - Nie umiem znaleźć słów pocieszenia dla żony Eweliny, dzieci, rodziców. Takich słów nie ma. Jest tylko pewność, że Marcin tu będzie: w zdjęciach, filmach, zrealizowanych pomysłach - i w swoich dzieciach. Pozostanie w naszej pamięci.
Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze