We wtorek późnym popołudniem w Rytlu pojawiła się premier Beata Szydło. Chwilę rozmawiała z przedstawicielami różnych służb i pojechała w teren. Kilku mieszkańców protestowało. Mieli pretensje, że rząd zajął się nimi zbyt późno.
We wtorek późnym popołudniem w Rytlu pojawiła się premier Beata Szydło. Chwilę rozmawiała z przedstawicielami różnych służb i pojechała w teren. Kilku mieszkańców protestowało. Mieli pretensje, że rząd zajął się nimi zbyt późno.
Najpierw w Rytlu pojawili się ministrowie, środowiska Jan Szyszko i obrony narodowej Antonii Macierewicz. Później sztab dowodzenia akcją odwiedziła premier Beata Szydło. Szefowa rządu krótko rozmawiała z policjantami, strażakami i leśnikami. Wysłuchała też burmistrz Czerska Jolantę Fierek. Po kilku minutach wsiadła do rządowej limuzyny i pojechała w teren. Nie wypowiedziała się przed dziennikarzami. Najprawdopodobniej pojechała w teren obejrzeć zniszczenia.
Na ulicy w okolicy sztabu zebrali się mieszkańcy Rytla i okolicy. Część z nich przyszła z transparentami. Zarzucali rządzącym, że zbyt późno zabrali się za pomoc poszkodowanym. Ludzie mieli też pretensje, że nie wprowadzono stanu klęski żywiołowej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!