27 stycznia funkcję dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej w Chojnicach obejmie Przemysław Zientkowski. O tym, co się zmieni, jaka ma być rola biblioteki w XXI wieku i dlaczego młodzież stanie się jednym z głównych adresatów działań, opowiada w rozmowie z naszym portalem.
Od 27 stycznia obejmuje pan stanowisko dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej w Chojnicach. Czy mieszkańcy powinni spodziewać się dużych zmian?
– Myślę, że raczej ewolucji niż rewolucji. Biblioteka funkcjonuje dobrze, ma ugruntowaną pozycję i zaufanie mieszkańców. Pracuję tu od trzech i pół roku i przez ten czas udało się wprowadzić zmiany, które idą w dobrą stronę. Nie mam zamiaru burzyć czegoś tylko po to, by zaznaczyć swoją obecność. Zależy mi na rozwoju, ale opartym na tym, co już zostało zbudowane.
Skoro nie rewolucja, to w jakim kierunku ta ewolucja miałaby zmierzać?
– Biblioteka, nawet tak doświadczona i stabilna, musi odpowiadać na wyzwania XXI wieku. Zmieniają się nawyki czytelnicze, rośnie znaczenie cyfryzacji, edukacji pozaformalnej, ale też kultury jako elementu spajającego wspólnotę lokalną. Jeśli spojrzymy na rynek księgarski, to dziś nie są to już miejsca oferujące wyłącznie książki. Pojawiają się gry planszowe, audiobooki, materiały edukacyjne. To pokazuje, że forma kontaktu z kulturą się zmienia, choć jej sens pozostaje ten sam.
Czy to oznacza odchodzenie od tradycyjnej książki?
– Absolutnie nie. Książka papierowa nie znika i nie zniknie. Chodzi raczej o jej uzupełnienie. Cyfrowe katalogi, rezerwacje online, nowoczesne formy udostępniania zbiorów – to wszystko odpowiada na realne potrzeby współczesnych czytelników. Biblioteka musi być wygodna, dostępna i elastyczna, ale jednocześnie wierna swojej misji.
Jaką rolę powinna dziś pełnić biblioteka w mieście takim jak Chojnice?
– Chciałbym, aby była jednym z najważniejszych ośrodków życia kulturalnego i intelektualnego. Miejscem rozmowy, wymiany myśli, inspiracji. Przestrzenią, w której literatura spotyka się z historią, nauką i aktualnymi problemami społecznymi. Spotkania autorskie, debaty, wykłady, warsztaty literackie czy popularnonaukowe to naturalne przedłużenie działalności bibliotecznej.
Wspomina pan często o funkcji edukacyjno-naukowej. Co to oznacza w praktyce?
– W planie, który przedstawiłem komisji konkursowej, Miejska Biblioteka Publiczna ma być nowoczesną książnicą chojnicką. Instytucją, która nie tylko udostępnia zbiory, ale także je gromadzi, opracowuje i popularyzuje, zwłaszcza w zakresie wiedzy o regionie i jego dziedzictwie. Rozwój Akademii Titiusa czy inicjatyw z zakresu nauki obywatelskiej może realnie zaangażować mieszkańców w działania badawcze i dokumentacyjne.
Nauka obywatelska brzmi ambitnie jak na bibliotekę.
– A jednak jest to bardzo realne. Wyobrażam sobie współpracę z instytucjami takimi jak Park Narodowy Bory Tucholskie. Mieszkańcy mogliby uczestniczyć w obserwacjach przyrodniczych, zbierać dane, które później posłużą do opracowań naukowych. To pokazuje, że biblioteka może być miejscem nie tylko konsumpcji wiedzy, ale też jej współtworzenia.
Czy to odpowiedź na spadające statystyki czytelnictwa?
– Częściowo tak, ale nie chodzi o szukanie zastępczych form tylko po to, by „ratować” bibliotekę. Chcę ją rozwijać i pokazywać mieszkańcom, że mają narzędzia i możliwości, by uczestniczyć w życiu kulturalnym i naukowym miasta. Chojnice wydały naukowców, którzy z małego miasta trafili na światowe uczelnie. Każdy może pójść podobną drogą, jeśli ma ambicję, wsparcie i odpowiednie narzędzia. Biblioteka może być miejscem, gdzie spotyka się mentorów.
Dużo mówi pan też o młodzieży. Dlaczego to taki ważny kierunek?
– Bo młodzież dziś trochę „wypada” pomiędzy. Dla dzieci są oddzielne przestrzenie, dla dorosłych również, a młodzi często nie mają swojego miejsca. Chciałbym to zmienić: wyodrębnić przestrzeń, księgozbiór, ofertę skierowaną właśnie do nich. To nie jest kwestia sensu, to jest obowiązek. Młodzież czyta, tylko trzeba do niej trafić i dać jej realny wpływ, choćby poprzez możliwość proponowania tytułów do zakupu.
Czy w bibliotece pojawią się nowe formy dostępu do książek?
– Myślę o wypożyczaniu czytników, na których znajdowałyby się zestawy publikacji, także regionalnych. To dobre narzędzie zwłaszcza dla młodych ludzi. Chciałbym też, by wydawnictwa związane z ziemią chojnicką były szeroko dostępne – zarówno na czytnikach, jak i w wolnym dostępie online. To forma promocji regionu i lokalnych autorów.
A jak wygląda dziś czytelnictwo w liczbach?
– Dane za trzeci kwartał 2025 roku pokazują 63 400 wypożyczeń, a cały ubiegły rok zamknął się liczbą 84 623. To dane porównnywalne z wcześniejszymi latami. Nie jest to dramatyczna sytuacja. Statystyki są ważne, ale równie ważne jest to, jaką rolę biblioteka pełni w życiu mieszkańców.
Na koniec: czy biblioteka będzie konkurować z innymi instytucjami kultury, np. z Chojnickim Centrum Kultury?
– Nie. Nie chcemy konkurować, tylko współpracować. My skupiamy się na kulturze związanej z literaturą, edukacją i wiedzą. Nie będziemy organizować wydarzeń stricte artystycznych po to, by rywalizować z ChCK. Przeciwnie – ta współpraca już dziś bardzo dobrze funkcjonuje i chcę ją dalej rozwijać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze