Skandal i propaganda polityczna – tak niektórzy uczestnicy wtorkowego zebrania w Brusach komentowali niezapowiedzianą wizytę gości. Sądzili, że będą rozmawiać o problemach swojego osiedla, ale najpierw byli zmuszeni wysłuchać godzinnej prelekcji posła.
Skandal i propaganda polityczna – tak niektórzy uczestnicy wtorkowego zebrania w Brusach komentowali niezapowiedzianą wizytę gości. Sądzili, że będą rozmawiać o problemach swojego osiedla, ale najpierw byli zmuszeni wysłuchać godzinnej prelekcji posła.
Nie wszystkim się spodobała ta sytuacja. Niektórzy po prostu wyszli z sali. – Przyszliśmy porozmawiać o sprawach miasta, o problemach osiedlowych, a nie słuchać politycznej propagandy – mówią ci, którzy po spotkaniu skontaktowali się z naszą redakcją. Niektórzy z oburzeniem podkreślają, że punkt nie był wcześniej w harmonogramie spotkania. Inni mówią wprost: to skandal. – Nie chodzi o konkretną partię polityczną, tylko o tę sytuację. Chcieliśmy omawiać swoje sprawy – dodają.
Dodatkowy punkt
Mieszkańcy Brus, którzy we wtorek 5 października przyszli rozmawiać o osiedlowych problemach, musieli uzbroić się w cierpliwość. Przedstawiony wcześniej harmonogram zebrania uległ bowiem zmianie – wszystko przez wizytę gości. Na spotkaniu pojawili się poseł Prawa i Sprawiedliwości Aleksander Mrówczyński, wicewojewoda pomorski Mariusz Łuczyk oraz radny powiatowy Marek Rodzeń.
Po rozpoczęciu spotkania uczestnicy zostali poinformowani o dodatkowym punkcie obrad. Przybyli goście chcieli przybliżyć mieszkańcom funkcjonowanie Polskiego Ładu.
Najpierw pod głosowanie poddano kwestię, w jakim momencie spotkania ma się odbyć przygotowana prezentacja. Dziesięć osób opowiedziało się za tym, by był to ostatni punkt zebrania. Natomiast piętnaście osób chciało przemówienia na początku. Wśród głosujących byli m.in. pracownicy Urzędu Miejskiego w Brusach (mieszkający w mieście i mający prawo głosu). Następną godzinę oddano więc do dyspozycji gości.
Jak małe Chiny
W pierwszej kolejności głos zabrał poseł, który podziękował za zaproszenie i opowiedział o pomysłach rządu. Najważniejsze zadania tego programu w prezentacji multimedialnej przedstawił Marek Rodzeń. Następnie zebrani mogli zadawać pytania. Nie było ich jednak zbyt wiele.
Radny miejski Dariusz Rutowski chciał się dowiedzieć, skąd się wezmą pieniądze na ten program. Poseł wyjaśnił, że najlepszą odpowiedzią jest uszczelnienie VAT-u, natomiast wicewojewoda dodał, że środki będą pochodzić również ze sprzedaży za granicę. – W Niemczech nazywają nas małymi Chinami, ponieważ Polacy produkują wszystko, od dużych rzeczy po małe – tłumaczył Łuczyk.
Informacja o wizycie
Z naszych ustaleń wynika, że szefowie osiedli zaproszenia nie wystosowali, ale gości przyjęli, jak na gospodarzy przystało. Jak zapewnia przewodniczący osiedla nr 1 Marek Zblewski, informację o prawdopodobnej wizycie otrzymał na krótko przed spotkaniem. Najpierw poinformował go o tym Marek Rodzeń, a następnie burmistrz Witold Ossowski.
Jak wynika z naszych informacji, w innych miejscowościach gminy na zebraniach sołeckich nie było posła ani przedstawicieli wojewody.
tekst Iwona Papierowska, Danuta Niedzielska,
fot. Iwona Papierowska
Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 14 października 2021, nr 41/1007.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!