Choć w oczach ma już mniej lęku niż wtedy, gdy po raz pierwszy trafiła do schroniska, Sara wciąż nie znalazła swojego domu. Mimo upływu miesięcy nikt jeszcze nie zapytał o nią, nie przyszedł, nie spojrzał z nadzieją, z jaką ona patrzy na każdego wchodzącego do schroniska człowieka. Bo Sara wciąż czeka.
Sunia została odłowiona z ulicy po zgłoszeniu od przechodniów. Była w opłakanym stanie — wychudzona, zaniedbana, z matową, splątaną sierścią. Miała w sobie coś, co trudno opisać — niepewność, smutek, jakby próbowała zrozumieć, co się z nią stało i dlaczego została sama.
Dziś to zupełnie inna psina — pełna wigoru, chętna do zabawy i kontaktu z ludźmi. Gdy widzi znajomego pracownika schroniska, natychmiast merda ogonem. Sara uwielbia długie spacery i choć ma sporo siły i potrafi trochę pociągnąć na smyczy, widać, że jest wtedy najszczęśliwsza.
Ma jednak swoje słabsze strony — wizyty u weterynarza nie należą do jej ulubionych momentów. Szybko się stresuje i trzeba wtedy wykazać się cierpliwością. Poza tym to dobra, wrażliwa sunia, która nade wszystko potrzebuje bliskości człowieka.
Sara ma około 7 lat. To wciąż doskonały wiek na wspólne przygody, budowanie relacji i czułe poranki z mokrym nosem w dłoni.
Jeśli nie możesz adoptować Sary, możesz ją wesprzeć inaczej — kupując na przykład obrożę przeciw pchłom i kleszczom. Każdy gest ma znaczenie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze