Temat spalarni śmieci w Nowym Dworze i ewentualnego referendum lokalnego budzi olbrzymie kontrowersje. Gmina Chojnice ma zaledwie 11,5 procent udziałów w Zakładzie Zagospodarowania Odpadów Nowy Dwór, a pozostali wspólnicy zapowiedzieli, że nie zrezygnują z inwestycji. Co więcej, samorządom grożą wielomilionowe odszkodowania, jeśli zablokują budowę. Na stole pojawiła się jednak propozycja darmowego ciepła dla mieszkańców okolicznych wsi.
Gmina Chojnice posiada jedynie 11,5 procent udziałów w Zakładzie Zagospodarowania Odpadów Nowy Dwór. Dwa tygodnie temu, podczas walnego zgromadzenia wspólników, przedstawiciel gminy działający z upoważnienia wójta i przewodniczącego rady złożył oficjalne zapytanie do prezesa spółki, którym jest Marek Jankowski, oraz do pozostałych dziewięciu udziałowców. Pytał, czy w przypadku przeprowadzenia w gminie ważnego referendum, w którym mieszkańcy sprzeciwiliby się budowie spalarni w Nowym Dworze, spółka odstąpi od inwestycji i poszuka innej lokalizacji. Odpowiedź z 2 czerwca była jednoznaczna: wspólnicy nie zamierzają rezygnować z planów, bez względu na wynik lokalnego głosowania.
Podczas zgromadzenia wspólników stanowcze stanowisko zajął mecenas Robert Wajlonis, przewodniczący rady nadzorczej spółki. Wraz z trzema burmistrzami innych miast wskazał, że zablokowanie budowy naraziłoby zakład na ogromne, w pełni policzalne straty. W takim scenariuszu wspólnicy zapowiedzieli wystąpienie przeciwko gminie Chojnice o wielomilionowe odszkodowania z tytułu utraconych korzyści. Samorządowcy tłumaczyli, że rezygnacja z instalacji drastycznie podniosłaby ceny odpadów w ich regionach, co byłoby działaniem na szkodę ich mieszkańców i złamaniem dyscypliny finansów publicznych. Władze gminy Chojnice przyznają teraz, że organizacja referendum traci sens, bo ewentualne koszty kar są nie do przyjęcia. Podobnie nierealna stała się próba zablokowania inwestycji poprzez nagłą zmianę planu zagospodarowania przestrzennego.
Wójt gminy Chojnice, Zbigniew Szczepański, który zarządza samorządem od 36 lat, przypomina, że walka o zakład w Nowym Dworze trwa od kilkunastu lat. Kluczowe było wtedy przełamanie oporu samorządowca Adama Marciniaka, którego weto mogło skutkować koniecznością wywożenia śmieci aż do Sierżna koło Bytowa. Wójt wspomina, że przekonując radnych do inwestycji, użył metafory o zamianie starej syrenki na Mercedesa. Dziś uważa, że Nowy Dwór zyskał aż trzy Mercedesy. Pierwszym sukcesem było zlikwidowanie dzikiego wysypiska i stworzenie nowoczesnego zakładu pracy dla stu osób – ocenia włodarz.
Drugim atutem stała się szybka modernizacja infrastruktury drogowej. Nowe drogi powiatowe i ścieżki rowerowe w stronę Racławek, Nowej Cerkwi, Silna czy Gockowic powstały priorytetowo właśnie ze względu na funkcjonowanie ZZO. Gmina wprowadziła też wyższe dotacje dla kont sołeckich z tytułu sąsiedztwa tak zwanej infrastruktury wrażliwej. Trzecim zyskiem ma być stabilizacja opłat za śmieci. Odnosząc się do dawnych zapowiedzi o darmowym odbiorze odpadów dla najbliższych sąsiadów, wójt wyjaśnia, że tamte deklaracje opierały się na założeniu, że pozwolą na to przepisy. Ponieważ prawo zabrania takiego zwolnienia, rekompensatą pozostaje bliskość bezpłatnego punktu selektywnej zbiórki.
Szanse na powstanie instalacji wójt szacuje obecnie pół na pół. Choć inwestycja warta od 130 do 160 milionów złotych ma już finansowe poręczenia wszystkich dziesięciu gmin, projekt wciąż napotyka na bariery techniczne i prawne. Spółka czeka na warunki przyłączeniowe od ENEA Poznań. Dyrektor rejonu energetycznego w Chojnicach, Mariusz Pliszko, potwierdza, że wolne moce na ulicy Kościerskiej są dostępne, ale ekonomiczny koszt budowy tak długiego przyłącza budzi wątpliwości. Dodatkowo jeden z mieszkańców Lichnów złożył skargę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Słupsku, żądając unieważnienia decyzji środowiskowej. Protestujący zarzucają wójtowi, że wydał decyzję na podstawie opinii Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Wód Polskich, ignorując stanowisko chojnickiego Sanepidu, który żądał pełnego raportu oddziaływania na środowisko.
Jeśli blokady prawne i wysokie koszty przetargowe nie zatrzymają budowy, gmina wdroży program kompensacyjny dla sąsiadów spalarni. Zgodnie z umową z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska, instalacja musi oddawać nadwyżki wyprodukowanego ciepła. Po zabezpieczeniu potrzeb miejskiego ZEC-u, pozostałe 30 procent energii trafi do mieszkańców Nowego Dworu, Angowic oraz Lichnowy. Władze planują budowę sieci ciepłowniczej, która w ciągu trzech do pięciu lat od uruchomienia obiektu doprowadzi darmowe lub bardzo tanie ciepło do granic posesji. Gmina rozprowadzi sieć na własny koszt. Wójt uspokaja też obawy przed skażeniem środowiska, podając przykład Japonii i wskazując, że emisja z nowoczesnej spalarni odpowiada zanieczyszczeniom generowanym przez zaledwie dwa tradycyjne domowe piece.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze