Burmistrz Arseniusz Finster przyznał dziś, że miasto ma poważny kłopot związany z przebudową chojnickiego dworca. - Cyklicznie w piwnicy pojawia się woda. To efekt podsiąkania wód z instalacji, które nie są zinwentaryzowane - mówi włodarz.
Trwa przebudowa chojnickiego dworca. W budynku ma się znaleźć m.in. siedziba straży miejskiej oraz punkt gastronomiczny (dzierżawca już został wyłoniony). Plany, by prace w obiekcie zakończyły się we wrześniu, wydają się jednak mało realne.
- W mojej ocenie nie zdążymy do końca września. Nadal nie ma uzgodnień materiałowych z konserwatorem. Dotyczy to np. okładzin na ścianach oraz płytek. Złożyliśmy odpowiednie dokumenty, ale odpowiedzi nadal nie mamy. Interweniowałem w tej sprawie między innymi u posła. Otrzymałem zapewnienie, że uzgodnienia będą jak najszybciej. Czekamy. Myślę, że będzie miesiąc przesunięcia - mówił burmistrz Arseniusz Finster na dzisiejszej (18.08) sesji rady miejskiej.
Reklama
Przekazał jeszcze dwie wiadomości dotyczące tej inwestycji: dobrą i złą. Pozytywna dotyczy dodatkowej windy. PLK SK ma już uzgodnienia z konserwatorem. Kosztem części klatki schodowej ma powstać brakująca winda. Zła wiadomość jest związana z poważnym problemem technicznym.
- Mamy kłopot na dworcu: to podsiąkanie wód z instalacji, które nie są zinwentaryzowane. Cyklicznie w piwnicy pojawia się woda. Staramy się zlokalizować źródło wycieku, działania trwają, ale nie jest łatwo znaleźć starą rurę, której nie ma w żadnych dokumentach - mówi burmistrz Chojnic.
Reklama
Jeśli nie uda się znaleźć przyczyny wycieku, to trzeba będzie zamontować studnie chłonne. Będzie to oczywiście rozwiązanie niedoskonałe, bo zajmujące się wyłącznie skutkiem, a nie przyczyną problemu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze