Nie tak wyobrażali sobie pobyt w Siemianowicach Śląskich zawodnicy Red Devils Chojnice. Bagaż sześciu goli, które przywieźli z powrotem do domu, bardzo boli trenera Artura Chrzonowskiego. – Nie pamiętam, żebyśmy popełniali tak kardynalne błędy w obronie – mówi szkoleniowiec „Czerwonych Diabłów”.
Nie tak wyobrażali sobie pobyt w Siemianowicach Śląskich zawodnicy Red Devils Chojnice. Bagaż sześciu goli, które przywieźli z powrotem do domu, bardzo boli trenera Artura Chrzonowskiego. ? Nie pamiętam, żebyśmy popełniali tak kardynalne błędy w obronie ? mówi szkoleniowiec ?Czerwonych Diabłów?.
FC Siemianowice Śląskie to beniaminek ekstraklasy futsalu. Zespół ten kadrowo nie prezentuje się lepiej od „Czerwonych Diabłów”. Trzon drużyny stanowią zawodnicy, którzy grali jeszcze rok temu w I lidze. – Jest to typowy zespół swojej hali, w której mogą liczyć na głośny doping od pierwszej do ostatniej minuty – stwierdza „Chrzonik”.
Grali do 2:0
– Pierwsze dwie bramki dla gospodarzy ustawiły cały mecz. Następne padły już po kontrach, gdyż my już nie mogliśmy dalej czekać na swojej połowie. Tego dnia wszyscy zawiedli. Nie było jednego zawodnika, który odpowiadałby za stratę tych sześciu goli – mówi chojnicki trener. Pierwsza połowa stała pod znakiem gry wolnej i niedokładnej ze strony Red Devils. Gospodarze zasłużenie zeszli do szatni z dwubramkowym prowadzeniem. Wynik 2:0 utrzymywał się do 25. minuty. Wtedy w przeciągu pięciu minut gospodarze dwa razy znaleźli drogę do bramki Sebastiana Kartuszyńskiego.
Żołądź zmarnował
Najlepszą okazję na gola dla „Czerwonych Diabłów” zmarnował Adam Żołądź, który, mając przed sobą pustą bramkę, trafił piłką w słupek. Goście z Chojnic i tak byli już w beznadziejnej sytuacji, ale przynajmniej honor zespołu zostałby w ten sposób uratowany. Sytuacja Żołądzia zemściła się dwukrotnie i kibice w Siemianowicach Śląskich mogli świętować okazałe zwycięstwo 6:0.
Burglin pod koniec października
Trudno za wszystkie stracone bramki w Siemianowicach Śląskich obwiniać bramkarza Sebastiana Kartuszyńskiego. Cała chojnicka obrona zagrała poniżej oczekiwań. Już teraz jednak należy odliczać dni do powrotu do kraju z misji w Afganistanie Jacka Burglina. – Z tego co mi wiadomo, to Jacek ma przylecieć do kraju 26 października. Jego powrót to jedno, a występy w ekstraklasie futsalu to drugie. Pamiętajmy jak długo nie miał kontaktu z grą w piłkę halową. Możliwe, że zanim odzyska formę, będziemy mieli grudzień – dodaje Chrzonowski.
Czas na rehabilitację
Po dwóch porażkach z rzędu priorytetem dla „Czerwonych Diabłów” jest zwycięstwo w najbliższym spotkaniu. Rywalem chojniczan będzie, mający jeden punkt na koncie, zespół Gwiazdy Ruda Śląska. – To spotkanie będzie dla nas kluczowe. Musimy zacząć zdobywać punkty, żeby nie pozostać w czerwonej strefie, oznaczającej walkę o utrzymanie – kończy trener Red Devils. Początek meczu z Gwiazdą w niedzielę o godz. 18.00.
FC Siemianowice Śląskie – Red Devils Chojnice 6:0 (2:0)
Bramki: 1:0 – Cierpioł (6.), 2:0 – Seget (18.), 3:0 – Rabczak (25.), 4:0 – Zygarski (31.), 5:0 – Zygarski (33.), 6:0 – Miozga (39.).
FC Siemianowice Śląskie: Potempa, Waszka – Miozga, Zygarski, Maksym, Jagiełło, Rabczak, Seget, Pękala, Cierpioł, Myśliwiec i Kordaczka.
Red Devils: Kartuszyński, Kobus – Iwanow, Mączkowski, Kolesnik, Kaźmierczak, Sobański, Żołądź, Chrzonowski, Kriezel, Skiba i Karatsuba.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!