Aleksander Babicz dostał z urzędu polecenie, żeby rozebrać ogródek przy ulicy Kościuszki. Jednak przedsiębiorca nie ma zamiaru demontować ławek i stołów.
Aleksander Babicz dostał z urzędu polecenie, żeby rozebrać ogródek przy ulicy Kościuszki. Jednak przedsiębiorca nie ma zamiaru demontować ławek i stołów.
Miejska konserwator zabytków Marlena Pawlak uważa, że właściciel kawiarni nie zastosował się do zapisów określonych w pozwoleniu konserwatorskim na ustawienie letniego ogródka. Na ulicy Kościuszki miały staną stoli i krzesła, a nie betonowe ławy. Dodatkowo kolorystyka powinna być inna. Dominować ma kolor écru. Aleksander Babicz mówi z kolei, że jego zdaniem, ogródek jest ładny. – Jeśli pani konserwator chce, to mogę przemalować betonowe elementy czy zmienić ceraty na obrusy. Co do krzeseł i ławek, to już jest czepianie się szczegółów. Przecież oba meble służą do siedzenia – zaznacza.
Jednak Marlena Pawlak na kompromis nie chce pójść. Wysłała do przedsiębiorcy pismo, w którym wzywa go do demontażu ogródka. Babicz jednak nie zamierza tego robić. Sytuacja jest więc patowa. W negocjacje pomiędzy stronami zamierza włączyć się burmistrz Chojnic.
Duży reportaż o konflikcie o ogródek przeczytacie w papierowym wydaniu „Czasu Chojnic”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!