Kilka pań z gminy Konarzyny szyje maseczki, które trafią do sprzedawców z lokalnych sklepów oraz pielęgniarek i osób starszych. – Nie sprzedajemy ich, staramy się, by bezpłatnie wydać je tam, gdzie są potrzebne – mówi inicjatorka akcji Jolanta Wielińska ze Stowarzyszenia na rzecz Wspierania Dzieci i Młodzieży „Klub Mam”. Panie planują uszyć łącznie ok. 600 maseczek.
Kilka pań z gminy Konarzyny szyje maseczki, które trafią do sprzedawców z lokalnych sklepów oraz pielęgniarek i osób starszych. – Nie sprzedajemy ich, staramy się, by bezpłatnie wydać je tam, gdzie są potrzebne – mówi inicjatorka akcji Jolanta Wielińska ze Stowarzyszenia na rzecz Wspierania Dzieci i Młodzieży „Klub Mam”. Panie planują uszyć łącznie ok. 600 maseczek.
Każda z nich pracuje w domu. „Krawieckie centra dowodzenia” znajdują się w pokojach kilku mieszkanek z gminy Konarzyny, które w związku z epidemią koronawirusa szyją maseczki dla osób mogących ich potrzebować. Koordynatorką i inicjatorką całej akcji jest Jolanta Wielińska, która – jak mówi – zapytała tylko, czy znalazłyby się chętne panie. – U nas wystarczy tylko rzucić hasło. Większość dawała „łapki w górę” na Facebooku albo pisała, że są za, ale szyć nie pomogą, bo umieją tylko przyszyć guzik. To tak jak ja – żartuje pani Jolanta. Dodaje, że kolejne podchodziły panie do akcji z aprobatą, prosiły tylko o szpulkę nici, bo to, co mają w domu, może nie wystarczyć.
Jak zaznacza Wielińska, maseczki nie będą przeznaczone na sprzedaż. Podczas pierwszej tury szycia powstało ich ok. 300. Drugie tyle wciąż jest w produkcji.
Instrukcji jest mnóstwo
Jedną z krawcowych, która bierze udział w przedsięwzięciu, jest Kamila Milewska z Żychc. Przedstawia krótką instrukcję i pokazuje, jak w kilku etapach powstaje maseczka. – Najpierw kroję materiał, by powstały równe prostokąty. Po brzegach każdy prostokąt trzeba obszyć, by się nie pruł – mówi. Kolejnym krokiem jest zaprasowanie maseczki w specjalną harmonijkę. – Trzeba uważać na palce, aby się nie poparzyć – ostrzega pani Kamila. Po zaprasowaniu po bokach trzeba doszyć małe prostokąciki materiału, aby produkt schludnie wyglądał. Ostatnim etapem jest doszycie gumek.
Maseczki, które szyją mieszkanki gminy Konarzyny, są wielorazowego użytku, a uszyć je może każdy w domu. – Można je wyprać w 60 stopniach C, ale należy pamiętać, by materiał był odporny na gotowanie – zaznacza Milewska. Dlaczego zdecydowała się wziąć udział w tej akcji? – Z zawodu jestem rolnikiem, ale lubię robić ozdoby m.in. z wikliny. Maszynę czasem trzeba ruszyć, bo zardzewieje. Po drugie uważam, że jeśli się komuś pomaga, to ta pomoc potem do nas wraca – mówi Kamila Milewska.
Nie wiedziałam, jak się za to zabrać
Maseczki szyje również Ewa Czapiewska z Kornego. Jak zaznacza, na razie stworzyła ich około 70, w tym kilka na własne potrzeby, ale kilka dni temu zaczęła produkcję drugiej tury. – Mam maszynę i lubię szyć, więc się zgłosiłam. To, że lubię to robić, nie znaczy, że potrafię – dodaje ze śmiechem. Jak mówi, jest samoukiem i początki nie były łatwe. – Maszynę kupiłam po to, by naprawiać drobne rozprucia w ubraniach. Kompletnie nie wiedziałam, jak się za to wszystko zabrać. Po kilku obejrzanych filmikach w internecie się udało i... tak jakoś już poszło – wspomina krawcowa. Dodaje również, że materiały wszystkim paniom dostarczyła Jolanta Wielińska i to ona rozkręciła całą akcję. – Po uszyciu masek oddałam je Joli, a ona zajęła się ich rozdawaniem – mówi. Pani Ewa wzięła udział w akcji, ponieważ chce w ten sposób pomóc. – Zawszę lubię pomagać, gdzie i komu mogę – dodaje.
Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 2 kwietnia 2020, nr 14/927
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!