Adam Walny jest reżyserem teatralnym, aktorem, twórcą marionetek i rekwizytów do swojego teatru. Wczoraj w Dzięglu w gminie Konarzyny jego Teatr na Klepisku zainaugurował przegląd polskich i litewskich spotkań artystycznych.
Adam Walny pochodzi z Poznania, studiował reżyserię teatralną na Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza, ale życie nosiło go po całej Polsce. W końcu postanowił się ustatkować. Zaczął rozglądać się za bezpieczną przystanią.
Co było głównym kryterium poszukiwań?
Jego miejsce na ziemi powinno mieć stodołę.
Taką prawdziwą, jak z dawnych lat, drewnianą, z grubymi belkami, z deskami, przez które prześwitywać będzie słońce, a księżyc zaglądać z ciekawością, co wyrabiają zgromadzeni w niej ludzie.
Ale najważniejsze miało być klepisko. Przestrzeń pozbawiona maszyn. Miejsce, w którym będzie można zorganizować scenę, a z klepek po przeciwległej stronie ustawić trybunę dla widzów.
I w ten sposób miał powstać Teatr na Klepisku.
Adam Walny znalazł swoje miejsce w Dzięglu pod Konarzynami.
Dom stał od jakiegoś czasu pusty. Za obiektem gospodarczym kupa obornika odstraszała od zakupu. No ale była stodoła. Dla aktora, reżysera i twórcy – miejsce ucieleśnienia kreatywnych wizji. Od kwietnia Adam Walny mieszka tutaj z rodziną.
- Jestem snycerzem albo lalkarzem - Adam Walny wskazuje na jeden z obiektów, w którym powstaje jego pracownia.
Wczoraj Teatr na Klepisku był świadkiem występów Adama Walnego, który przedstawił historię Dziadka, kolejarza, który lokomotywą cofał się w czasie czasie, by dokonać retrospekcji swojego życia. Lokomotywa była najpierw trumną, ale z czasem przekształciła się w wehikuł czasu, który przenosił widzów do wzruszających momentów z życia Kolejarza. Występ był monodramą, ale dzięki stworzonym przez siebie marionetkom, Adam Walny wprowadzał na scenę kolejne osoby z życia Dziadka. Pomysłowość reżysera wprawiała widzów w zdumienie. Kto by się spodziewał, że styropianowa kura, która najpierw miała być ilustracją do tygodniowych obiadków, ma od spodu twarz przedstawiającą kolejną scenę z życiorysu bohatera sztuki? Albo że taboret potrafi się rozjechać, by za chwilkę, gdy tylko aktor spostrzeże się, że nie jest to łóżko, z powrotem wrócić do swojego pierwotnego stanu skupienia?
Atmosfera stodoły wytworzyła między widzami bliską więź, tak bliską, jakby aktor sterował procesem zbliżania. A może uczynił to swoim koncertem Tomasz Szwed, który gitarą i głosem podsycił kolejową atmosferę? Może zrobiła to herbatka i czerwone wino przed bramą stodoły w przerwie między spektaklami?
Adam Walny zaskoczył też pokazem kina manualnego. Na wielkim ekranie puszczał obrazy z trzech rzutników, którymi sterował jak didżej na dyskotece. Historie trzech postaci, na podstawie opowiadań Andrzeja Waligórskiego, ożywały dzięki odpowiedniemu sterowaniu natężeniem światła z poszczególnych projektorów.
Dzisiaj drugi dzień przeglądu. Wystąpi litewski zespól Alytus Leliu Teatras. Dla Litwinów teatr w stodole to rzecz powszechna i codzienna, to wręcz symbol narodowej tożsamości. O 18.00 można zajrzeć do Dzięgla i poczuć, co to znaczy bliskość ze sztuką, a także bliskość z naturą, bo stodoła Walnego wkomponowuje się w klimat tej części Kaszub.
Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny. Projekt otrzymał wsparcie finansowe Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury EtnoPolska. Organizatorem spotkań jest Instytut Teatru Przedmiotu.


Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze