Marlena Wittstock skarży się na wodę, która spływając z drogi, zalewa jej posesję. – Ktoś ciągle nawozi tu ziemię i gruz, i jest coraz wyżej – mówi mieszkanka Łęga. Jedyną radą jest poszerzenie w tym miejscu drogi, ale czy sąsiedzi zgodzą się oddać części swoich działek?
Marlena Wittstock skarży się na wodę, która spływając z drogi, zalewa jej posesję. ? Ktoś ciągle nawozi tu ziemię i gruz, i jest coraz wyżej ? mówi mieszkanka Łęga. Jedyną radą jest poszerzenie w tym miejscu drogi, ale czy sąsiedzi zgodzą się oddać części swoich działek?
W piątek rano Marlena Wittstock zauważyła, że ktoś na drogę przed jej domem znów nawiózł ziemię z gruzem. – Ręce opadają. Tyle lat my już z tym walczymy. Tu wciąż jest coś dowożone. Droga coraz wyżej, a woda z niej płynie na mój dom i podwórze – mówi mieszkanka ulicy Długiej w Łegu.
Fundamenty równo z ziemią
– Proszę spojrzeć. Ten murek wystawał ponad drogę. Dziś jest równo z ziemią, a nawet trochę poniżej – Marlena Wittstock pokazuje fundament. – Kiedyś chodnik do domu był z betonu. Teraz musiałam położyć na niego chodnikowe płytki, żeby go woda nie zalewała – mówi mieszkanka Łęga. Kobieta skarży się, że podczas deszczu woda leje się na jej posesję, że podmywa fundamenty domu. – Tu cały czas czegoś przybywa. Dla kogo to? Przecież tą drogą prawie nikt nie jeździ – mówi Marlena Wittstock.
Strażnik i urzędnik
Zdenerwowana kobieta w piątek zadzwoniła po straż miejską. Chciała zgłosić, że ktoś bezprawnie wysypuje ziemię na drogę. Przyjechał strażnik z urzędnikiem. – Rano pozwolenia nikt nie miał, ale chwilę później już ono było – mówi łężanka. Na miejscu był też sołtys Łęga. – Mówił, że nie mam nic z tą drogą robić, bo mogę mandat od policji dostać. Przecież on powinien pomóc mieszkańcom, a nie mandatami straszyć – dodaje.
Grabić nie wolno
Sołtys zastał mieszkankę Łęga, jak grabiami przegarniała piach na drodze. – Tego nie wolno robić. Na swojej posesji może ta pani robić co chce, ale nie na drodze publicznej – mówi Janusz Smoleń. – Ten cały konflikt zaczął się rok temu, kiedy na drogę nawieziono żużel – wspomina sołtys. Wtedy rodzina Wittstocków zaczęła głośno protestować. – Ta droga to duży problem. Jak jest błoto, to źle, jak są dziury, to też niedobrze. Okazuje się, że jak się drogę wyrówna, to jeszcze gorzej – mówi Janusz Smoleń.
Jedynie poszerzenie
Sołtys mówi, że ma nadzieję, że w ciągu roku uda się problem załatwić. – W urzędzie doszli do wniosku, że najlepiej będzie poszerzyć tę drogę, bo jest ona teraz zbyt wąska, żeby mógł wjechać na nią ciężki sprzęt – mówi Janusz Smoleń. Chodzi o maszyny do korytowania dróg gruntowych. – Chcemy tę drogę poszerzyć, ale mieszkańcy nie chcą gminie odsprzedać części swoich działek – mówi burmistrz Czerska Marek Jankowski. – Szkoda, bo tam z tyłu, na tej drodze, która skręca i jest równoległa do ulicy Długiej, mogłyby powstać działki budowlane – mówi burmistrz. – Proces wywłaszczania to trudna formalnie sprawa. Lepiej go uniknąć. Sprawdzę jeszcze, co można w tej sprawie zrobić – deklaruje Marek Jankowski. Poszerzenie drogi i jej wyrównanie powinno załatwić problem zalewania posesji Wittstocków.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!