Reklama

Zabrakło jednego świstka

16/06/2011 14:46

Leszek Labun cieszył się jak dziecko, kiedy w urzędzie zgodzili się, żeby za swoje pieniądze zbudował kawałek gminnej drogi. W końcu zrobił porządek w swoim kąciku w Rytlu. Okazało się, że nielegalnie. Kolorowy polbruk trzeba teraz rozebrać i to szybko, bo nadzór budowlany zapowiada kary finansowe.

Leszek Labun cieszył się jak dziecko, kiedy w urzędzie zgodzili się, żeby za swoje pieniądze zbudował kawałek gminnej drogi. W końcu zrobił porządek w swoim kąciku w Rytlu. Okazało się, że nielegalnie. Kolorowy polbruk trzeba teraz rozebrać i to szybko, bo nadzór budowlany zapowiada kary finansowe.

Leszek Labun przeprowadził się do Rytla z Chojnic. Kupił działkę przy Jatowskiej i postawił tam dom. W jego części działa rodzinny zakład fryzjerski. – Kiedyś wokół było tu błoto. Ludzie grzęźli. Trzeba było samochody wyciągać co chwilę. O śmieciach już nie wspominam – mówi Leszek Labun.

Reklama

Chciał, żeby było czysto

Mieszkańcy piaszczystego odcinka Jatowskiej nieraz monitowali do burmistrza, żeby gmina pobudowała im drogę. Za każdym razem odchodzili z kwitkiem. Sołectwo też nie miało środków na utwardzenie kilkudziesięciu metrów drogi. – Wtedy wpadłem na pomysł, żeby zbudować kawałek drogi z polbruku za własne pieniądze – mówi Leszek Labun. – Skoro gmina nie miała chęci ani pieniędzy, to czemu nie – uznał i zabrał się do pracy. Zanim jednak zaczął drogę utwardzać, wystąpił do burmistrza z pismem, żeby ten wydał zgodę na przeprowadzenie prac budowlanych w gminnej drodze. – Burmistrz wydał zezwolenie. Określił w nim swoje warunki, które wszystkie spełniłem – mówi mieszkaniec Rytla.

Reklama

Urząd nie mówił

Wykonał mapy drogi, zgłosił rozpoczęcie prac i ich odbiór. Cieszył się jak dziecko, kiedy w końcu przed jego domem leżał ładnie ułożony kolorowy polbruk. Cieszył się też sąsiad, właściciel sklepu Dair, który tamtędy dowoził towary do swojego sklepu. Tiry mogły nawet tam zawracać. – Teraz jest tu czysto i schludnie – mówi Leszek Labun. Wszystko kosztowało go 20 tysięcy złotych. – Zakończyłem prace, a w urzędzie nikt nie miał pretensji – mówi mieszkaniec Rytla. Do czasu. Dopóki nie pojawił się donos w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego. Inspektor nakazał wstrzymanie prac. Jerzy Kolc uznał, że budowa jest nielegalna. Nie było jednego dokumentu. Pozwolenia na budowę ze starostwa powiatowego. – Wychodząc z urzędu ze zgodą od burmistrza w ręku, myślałem, że spełniłem wszystkie wymagane warunki. W gminie nikt nie poinformował mnie, że potrzeba jeszcze dokumentu ze starostwa – mówi Leszek Labun. Mieszkaniec Rytla ma żal do burmistrza. Jest przekonany, że urzędnik powinien go poinformować, jak wykonać budowę. – Tym bardziej, że za swoje pieniądze wyręczyłem gminę. Burmistrz powinien się cieszyć i mi dziękować – mówi Leszek Labun.

Reklama

Drogi nie projektował

W trakcie postępowania, prowadzonego przez powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, była jeszcze szansa na legalizację budowy. Kosztowałoby to jednak około 25 tysięcy złotych. – Dodatkowo chcieli, żebym zrobił projekt przebudowy całego gruntowego odcinka Jatowskiej – mówi Leszek Labun. – W urzędzie uznali, że się wtopili, że nie powinni zgadzać się na budowę. Umyli ręce, a ja zostałem sam – mówi mieszkaniec Rytla. Labun odwoływał się jeszcze od decyzji nadzoru budowlanego, ale braki w dokumentacji są ewidentne i przegrał sprawę w wojewódzkim sądzie administracyjnym. – Moim zdaniem zabrakło dobrej woli w urzędzie w Czersku – mówi zdesperowany rytlanin.

Reklama

Klamka zapadła

Do czerwca polbruk ma być rozebrany. – Teraz się nie da już nic zrobić. Moja decyzja została utrzymana przez sąd – mówi Jerzy Kolc. Inspektor pisał już nawet do mieszkańca Rytla. Ponaglał go do rozbiórki, bo jeśli nie wykona prac w terminie, otrzyma kary finansowe. – Nie stać mnie na płacenie kar. Dość już wyrzuciłem tu pieniędzy. Przecież jeszcze trzeba będzie płacić za rozbiórkę – mówi Leszek Labun.

Metr za wysoko?

Burmistrz Czerska mówi, że drogę dałoby się uratować, gdyby nie to, że Labun podniósł ją o metr. – Teraz wody z drogi i placu płyną na posesję sąsiada – mówi Marek Jankowski. – Pan Labun miał pisemną zgodę na budowę od burmistrza. Była ona obwarowana wykonaniem odwodnienia, w taki sposób, żeby woda nie zalewała sąsiednich działek – staje po stronie mieszkańca radna z Rytla Dorota Ropińska. Inwestycja była przez urzędników z Czerska sprawdzana. Wody muszą być więc odprowadzone prawidłowo. – Zgodziłem się w dobrej wierze. Nie wiedziałem, że ten pan podniesie grunt pod drogą – mówi Marek Jankowski. – Na podwyższenie gruntu gmina się nie zgodziła – dodaje burmistrz. – Jeśli ktoś zmienia parametry drogi, musi liczyć się z konsekwencjami – mówi Marek Jankowski. 

Reklama

Radna Ropińska wysłała jeszcze list do burmistrza. Pisze w nim, że w przypadku rozbiórki kawałka drogi i placu, gmina powinna później utwardzić tę drogę za własne pieniądze. Burmistrz Marek Jankowski uznał, że gmina nie pomoże w rozbiórce polbruku. Nie ułoży go też na nowo.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości