We wtorek, 19 maja 2026 roku, świetlica wiejska w Lotyniu stała się centrum radosnej, międzypokoleniowej integracji i bezinteresownej pomocy. Wszystko za sprawą obchodów Dnia Polskiej Niezapominajki, zorganizowanych przez Gminny Ośrodek Kultury w Chojnicach. Pod hasłem „Śpiew, chleb i szydełkowy pled” mieszkańcy regionu spotkali się, by wspólnie piec tradycyjny chleb, biesiadować przy dźwiękach akordeonu, a przede wszystkim – dokończyć niezwykłe, charytatywne dzieło, które już niebawem trafi do rąk potrzebujących.
Głównym punktem wtorkowego spotkania był unikalny happening artystyczny. Choć tradycyjny Dzień Polskiej Niezapominajki przypada na 15 maja, w Lotyniu świętowano go kilka dni później, nadając uroczystości głęboki, prospołeczny wymiar. Mieszkańcy i zaproszeni goście wspólnie wykańczali ogromny, patchworkowy pled. Intrygujące hasło zapowiadające wydarzenie: „Jesteś ciekaw, co powstało, gdy wyszło szydło z worka?” zyskało bardzo namacalną i wzruszającą odpowiedź.
Podstawą koca stały się unikalne, wełniane elementy. Jak wyjaśniła Lucyna Bucław z Gminnego Ośrodka Kultury w Chojnicach, akcja ma swoje korzenie w wielkanocnej zbiórce charytatywnej na rzecz podopiecznych hospicjum. Wolontariusze i lokalni twórcy przygotowali wtedy ręcznie robione, kuchenne „łapki” do chwytania gorących garnków. Choć zbiórka okazała się gigantycznym sukcesem i przyniosła aż 35 000 złotych na zakup niezbędnego sprzętu medycznego, część materiałów tekstylnych nie znalazła swoich nabywców.
Pracownicy GOK-u postanowili kreatywnie zagospodarować pozostałe rękodzieło, idealnie wpisując się w ideę majowego święta. Niezapominajka ma bowiem przypominać nie tylko o pięknie ojczystej przyrody, ale przede wszystkim o pamięci wobec drugiego człowieka.
„Chcieliśmy te łapki wykorzystać w taki sposób kreatywny. Połączyliśmy te wszystkie elementy, dodaliśmy – i dzisiaj jeszcze dodamy – charakterystyczne, błękitne niezapominajki. Gotowy pled przekażemy do hospicjum, żeby tamtejsi podopieczni i pracownicy wiedzieli, że pamiętamy o nich cały czas. Że są ludzie, którzy chcą i potrafią pomagać” – tłumaczyła ideę projektu Lucyna Bucław.
Reklama
Poza symbolicznym zaszyciem ostatnich splotów na wełnianym pledzie, w lotyńskiej świetlicy unosił się niezrównany zapach domowego pieczywa. Mieszkańcy zaangażowali się we wspólne pieczenie chleba według tradycyjnych receptur, co stało się świetną okazją do rozmów o lokalnym dziedzictwie kulinarnym i powrocie do korzeni.
Wieczorny czas umiliły tradycyjne, biesiadne śpiewy. Przygrywający na żywo akordeonista porwał zgromadzonych do wspólnego muzykowania, udowadniając, że mała społeczność wiejska potrafi doskonale organizować czas, który łączy pokolenia i jednocześnie niesie realne wsparcie dla najbardziej potrzebujących mieszkańców regionu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze