„Czerwone Diabły” po raz drugi w tym sezonie ograły śląski AZS. Chojniczanie wyszli z opresji. Przegrywali już 0:2 by ostatecznie wygrać 3:2. W spotkaniu nie zabrakło kontrowersji. Gospodarze mieli pretensje do arbitra o nieuznanie bramki w końcówce pierwszej połowy.
„Czerwone Diabły” po raz drugi w tym sezonie ograły śląski AZS. Chojniczanie wyszli z opresji. Przegrywali już 0:2 by ostatecznie wygrać 3:2. W spotkaniu nie zabrakło kontrowersji. Gospodarze mieli pretensje do arbitra o nieuznanie bramki w końcówce pierwszej połowy.
Spotkanie lepiej rozpoczęli Ślązacy. Gole Roberta Gładczaka i Tomasza Szczurka dały im dwubramkowe prowadzenie. To jednak nie podłamało miejscowych, którzy w nieco ponad dwie minuty odrobili straty. Bramkę kontaktową zdobył Andrii Burdiuh, a Bernardo Cruz wyrównał jeszcze przed przerwą. Portugalczyk tuż przed końcową syreną jeszcze raz skierował piłkę do bramki. Sędziowie początkowo wskazali na środek boiska. Jednak po konsultacji i protestach AZS-u zmienili decyzję. Według nich Łukasz Sobański faulował bramkarza z Katowic.
W drugiej części padł już tylko jeden gol. W 34. minucie chojniczanie wstrzelili piłkę z autu. Ta leciała w światło bramki. Kamil Lasik odbił piłkę w złą stronę. Ta trafiła pod nogi Burdiuha, który dopełnił formalności. Tym samym chojniczanie po raz drugi w sezonie 2018/19 wygrali z AZS-em. Zwycięstwo smakowało tym bardziej, że dało awans Red Devils na 8. miejsce w Ekstraklasie.
Kolejny mecz zespół Jakuba Mączkowskiego także zagra u siebie. Tym razem zmierzy się za tydzień w niedzielę o godz. 18.00 z Clearexem Chorzów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!