– Dochodzą do nas bardzo niepokojące sygnały. Mówi się o całkowitej likwidacji połączeń z Chojnic i Czerska do Kościerzyny – mówi wicestarosta Przemysław Biesek-Talewski. Przez wymuszone oszczędności w urzędzie marszałkowskim Chojnice mogą być odcięte od świata.
? Dochodzą do nas bardzo niepokojące sygnały. Mówi się o całkowitej likwidacji połączeń z Chojnic i Czerska do Kościerzyny ? mówi wicestarosta Przemysław Biesek-Talewski. Przez wymuszone oszczędności w urzędzie marszałkowskim Chojnice mogą być odcięte od świata.
Niepokojące informacje docierają do Chojnic z Gdańska. Okazuje się bowiem, że w nowym rozkładzie jazdy, który od 9 grudnia wprowadzi spółka Przewozy Regionalne, ma zabraknąć wielu ważnych dla naszego regionu połączeń kolejowych. Chodzi między innymi o pociągi na trasie Chojnice – Kościerzyna przez Brusy, a także o połączenie z Czerska do Kościerzyny przez Karsin. – Rozmawiałem na ten temat między innymi z marszałkiem województwa. Chodzi o to, że spółka Polskie Linie Kolejowe chce radykalnie podnieść opłaty za korzystanie z torów. Urząd marszałkowski będzie negocjował w sprawie niepodnoszenia tych stawek – tłumaczy Leszek Bonna, radny sejmiku wojewódzkiego.
Za drogo
Urzędu marszałkowskiego, który jest organizatorem transportu kolejowego, nie będzie stać na utrzymanie wszystkich linii kolejowych, jeśli opłaty wzrosną. – Mówi się o połączeniach z Chojnic i z Czerska do Kościerzyny. Informacje na ten temat są jak na razie skąpe. Będziemy je wyjaśniać i działać w tym temacie. To, o czym słyszymy jest bardzo niepokojące – przyznaje wicestarosta Przemysław Biesek-Talewski. Starostwo chce wystosować oficjalne zapytanie do marszałka. Zarząd powiatu spotka się także z wójtami i burmistrzami w celu rozeznania się w sytuacji i uzgodnienia dalszych działań. – Oficjalnych informacji jeszcze nie mamy. Wydaje się, jakby cała ta sprawa miała odbyć się po cichu – dodaje wicestarosta.
Wątpliwe negocjacje?
Projekt nowego rozkładu jazdy musi być znany najpóźniej na trzy tygodnie przed jego wprowadzeniem. Jak dowiedzieliśmy się w gdyńskim zakładzie Polskich Linii Kolejowych, trudno podać na razie konkrety, bo sytuacja zmienia się praktycznie codziennie. – Ceny za użytkowanie ustala centrala naszej spółki. Były one znane już od dłuższego czasu. Negocjacje raczej nic nie dadzą. To by oznaczało, że jakiś marszałek dostałby niższą cenę od innych – przyznaje Julian Skrochocki, dyrektor PLK ZLK w Gdyni. W spółce ubolewają, że pociągów ma być mniej. – Bardzo nas to zasmuciło, bo wiele linii było remontowanych – dodaje dyrektor z Gdyni. Nieoficjalnie w spółce mówi się, że nie wszystkie połączenia z Chojnic do Kościerzyny mają być zawieszone, a zmiany mają zacząć się w marcu.
Tylko najważniejsze
W urzędzie marszałkowskim dowiadujemy się, że siatka połączeń na naszym terenie nie jest jeszcze znana. Tam także słyszymy, że z powodu drastycznej podwyżki kosztów korzystania z torów są kłopoty z utrzymaniem dotychczasowej liczby pociągów. – W pierwszym rzędzie skupiamy się na umożliwieniu dojazdów do szkół i pracy – mówi rzecznik UM w Gdańsku Małgorzata Pisarewicz. Władze wojewódzkie chcą też zaprosić do współfinansowania linii kolejowych lokalne samorządy. – Na razie nie ma jeszcze planów likwidacji. Będą prowadzone rozmowy i mamy nadzieję, że zmiany nie będą znaczące – dodaje rzecznik.
To megakiepski pomysł
Pociągiem z Chojnic do Kościerzyny popołudniami wraca młodzież szkolna. Wiele osób w ten sposób dojeżdża do miejscowości w gminie Brusy. Jedną z nich jest Monika Warnke z Zalesia. – Korzystam z pociągu. To wygodny dojazd. Myślę, że jeśli nie będzie połączenia, to wiele osób zrezygnuje z nauki w Chojnicach – uważa licealistka. Inni pasażerowie mówią, że autobusy do Chojnic nie kursują zbyt często, a nie każdy ma możliwość podróżowania autem. – To niedobrze, że jest taka groźba. Miesięczny bilet kolejowy kosztuje 94 złote, a na autobus ponad 150 złotych – wylicza Marta Dolna z Lubni. Utrudniony dojazd do rodziców w Brusach miałby także Kamil Stanke. – To megakiepski pomysł. Stoją budynki, tory, a teraz ma to niszczeć? – pyta mieszkaniec Koszalina. Do pracy do Tucholi z Brus dojeżdża Renata Nakielska. – Brusy będą odcięte od świata. Jak starsi ludzie mają dojechać do Chojnic? – pyta zdenerwowana.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!