Rzutem na taśmę Chojniczanka odniosła trzecią wygraną w sezonie 2011/12. Trzy punkty w doliczonym czasie gry zapewnił gospodarzom Michał Steinke. – Drużyna walczyła do upadłego o tego gola. Dedykuję go mojej żonie i córeczce, które dopingowały mnie z trybun – mówi szczęśliwy strzelec bramki na 2:1.
Rzutem na taśmę Chojniczanka odniosła trzecią wygraną w sezonie 2011/12. Trzy punkty w doliczonym czasie gry zapewnił gospodarzom Michał Steinke. ? Drużyna walczyła do upadłego o tego gola. Dedykuję go mojej żonie i córeczce, które dopingowały mnie z trybun ? mówi szczęśliwy strzelec bramki na 2:1.
– Mecze z Rakowem zawsze należały do zaciętych i emocjonujących – stwierdza trener Kapica. Tak też było i tym razem. W poprzednim sezonie Chojniczanka z Rakowem zanotowała dwa remisy. W Chojnicach było 1:1, a w Częstochowie 2:2. Chojnicki szkoleniowiec w porównaniu z meczem z Chrobrym Głogów nie zmienił ani jednego zawodnika w podstawowym składzie.
Główka, gol
Kibice na dobre nie zdążyli zasiąść na swoich miejscach, a już Chojniczanka zdobyła pierwszego gola. Akcję lewą stroną przeprowadził Jakub Marynowicz. Do piłki wrzuconej w pole karne dopadł niepilnowany Krystian Pieczara i strzałem głową otworzył wynik meczu. – To jest to, co mnie interesuje, gdy boczny obrońca włącza się w akcje ofensywne – stwierdza z radością trener Kapica. Dla Pieczary jest to czwarty gol strzelony dla Chojniczanki w piątym, oficjalnym meczu.
Dlaczego Hajdamowicz?
Z pewną obawą przyjęli kibice wejście na boisko Konrada Hajdamowicza. Mieli ku temu uzasadnione powody. Hajdamowicz w meczach gra poniżej oczekiwań. Dobra dyspozycja na treningu nie przekłada się na wydarzenia boiskowe. Tak było i tym razem. – Konrad grał z lekką kontuzją. To mu trzeba oddać – mówi trener Chojniczanki.
Dali plamę
Od początku sezonu widać, że Chojniczanka ma problemy z grą w defensywie. W każdym spotkaniu chojnicki zespół traci gola. Tak było i tym razem. Bramkę dla Rakowa na swoje konto zapisał Michał Kołba do spółki z Jakubem Marynowiczem. Zła komunikacja obrońcy z bramkarzem doprowadziła do minięcia się z piłką tego drugiego. Do bezpańskiej futbolówki dopadł zawodnik Rakowa, który nie miał problemów ze skierowaniem jej do pustej bramki.
Ostatnia wrzutka
Im bliżej końca meczu, tym ataki Chojniczanki stawały się groźniejsze. Rywale z Częstochowy zaczęli faulować. Jedno z takich zagrań zakończyło się czerwoną kartką dla obrońcy Rakowa. Ostatnie minuty gospodarze grali z przewagą jednego zawodnika. Wtedy, gdy część kibiców zaczęła już opuszczać trybuny na tych zapanowała olbrzymia radość. W zamieszaniu podbramkowym najwięcej zimnej krwi zachował obrońca Michał Steinke, który wepchnął piłkę do pustej bramki. Emocje dało się odczuć także na ławce rezerwowych. Trener Kapica wybiegł na murawę. Skacząc po niej podniósł ręce w geście triumfu.
Debiut Gregorka
Na końcowe 20 minut na boisku pojawił się Karol Gregorek. Były reprezentant polskiej młodzieżówki po kilku dniach od podpisania rocznego kontraktu z Chojniczanką mógł zaprezentować się chojnickiej publiczności. Gregorek miał wzmocnić siłę ognia, ale jego występu nie można zaliczyć do udanych. – Karol ma spore zaległości treningowe. Teraz ma zajęcia dwa razy dziennie. Jednak każda minuta spędzona na boisku poprawia morale zawodnika – stwierdza trener Kapica. Oprócz Gregorka pierwszy raz w meczu Chojniczanki wystąpił Adrian Ligienza.
Chojniczanka – Raków Częstochowa 2:1 (1:0)
Bramki: 1:0 – Pieczara (6. – asysta Marynowicz), 1:1 – Napora (67.), 2:1 – Steinke (90.)
Chojniczanka: Kołba – Mikołajczyk, Steinke, Jakosz, Marynowicz (86. Ligienza) – Posmyk, Parzy, Atanacković (59. Hajdamowicz), Trojanowski (69. Tarnowski) – Kaźmierowski (71. Gregorek) i Pieczara.
Raków: Szramowiat – Mastelarz, Pluta, Hyra, P. Kowalczyk – Witczyk (46. M. Czerwiński), Orzechowski, Kmieć, R. Czerwiński (62. Napora) – Gajos (83. Ł. Kowalczyk) i Rokosa (57. Kyzioł).
Żółte kartki: Steinke, Posmyk, Hajdamowicz, Kaźmierowski – Orzechowski.
Czerwona kartka: Hyra (88. – za faul).
Sędzia: Marcin Liana (kujawsko-pomorskie).
Widzów: 2000.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!