Reklama

Chojniczanka poległa z Podbeskidziem po golu w ostatniej minucie (GALERIA)

16/09/2022 09:16

Jeżeli Chojniczanka będzie prezentowała się tak w defensywie jak w niedzielę, to w jej meczach zawsze będzie padało sporo goli. Podbeskidzie trzy razy znalazło sposób na Mateusza Kuchtę. Żółto-biało-czerwoni odpowiedzieli dwoma trafieniami. – Szanując klasę rywala, uważam że przegraliśmy na własne życzenie – powiedział Tomasz Kafarski.

Jeżeli Chojniczanka będzie prezentowała się tak w defensywie jak w niedzielę, to w jej meczach zawsze będzie padało sporo goli. Podbeskidzie trzy razy znalazło sposób na Mateusza Kuchtę. Żółto-biało-czerwoni odpowiedzieli dwoma trafieniami. – Szanując klasę rywala, uważam że przegraliśmy na własne życzenie – powiedział Tomasz Kafarski.

Po kwadransie mogło być już 0:3. Z trzech okazji goście wykorzystali jedną. Maksymilian Sitek wrzucił piłkę z prawej strony. Kamil Biliński zgubił Mateusza Bartosiaka. 34-latek popisał się celną główką, a w 20. minucie bezmyślnym faulem na Filipie Karbowym. Sędzia początkowo wyjął czerwony kartonik. Jednak po weryfikacji wideo zmienił decyzję. Strzelec gola na 1:0 został na boisku. Obejrzał jedynie żółty kartonik.

Reklama

Podopieczni Tomasza Kafarskiego musieli gonić wynik, podobnie jak w Niecieczy. Tam wyszli z 0:2. Tym razem odrobili straty szybciej. Filip Karbowy w swoim stylu przymierzył z wolnego. Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, czyli od gola dla Podbeskidzia. Kolejny raz w rolach głównych wystąpili Biliński i Sitek. Ten pierwszy wypuścił w bój Sitka, który trafił w poprzeczkę. Do bezpańskiej piłki dopadł Biliński, który pomimo obecności w świetle bramki trzech graczy z pola i bramkarza, mocnym strzałem trafił do siatki. „Trener, zmiany! Rób zmiany” - krzyczeli sfrustrowani kibice Chojniczanki. W 65. minucie Kafarski wymienił trzy ogniwa. Efekt? Gol na 2:2 rezerwowego Skrzypczaka, który wykorzystał wrzutkę Mikołajczaka.

Chojniczanka po wyrównaniu kolejny raz oddała piłkę Podbeskidziu. „Górale” dobrze czuli się w ataku pozycyjnym. Co rusz podchodzili w okolice pola karnego gospodarzy. W ostatnich 10 minutach „Górale” stworzyli sobie kilka dogodnych okazji. MKS ratował Kuchta. W 87. minucie piłka wpadła do siatki po strzale Joana Romána. Liniowy dopatrzył się jednak spalonego u podającego Jeppego Simonsena. W drugiej minucie doliczonego czasu Biliński był blisko hat tricka. Pomylił się minimalnie.

Reklama

Niestety w trzeciej minucie „Górale” w końcu trafili. Damian Byrtek pomimo próśb trenera zagrał piłkę do środka. Tam przejęli ją goście, którzy szybko znaleźli się w polu karnym. Tam zimną krew zachował Simonsen. Reprezentant Haiti technicznym strzałem na dalszy słupek pokonał Kuchtę. W ostatniej akcji do remisu mógł jeszcze doprowadzić Ryczkowski. Jego uderzenie ładnie „wyjął” Igonen. Chwilę później sędzia zakończył zawody.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości