Reklama

Co czeka chojnicką spółdzielnię? Zwolnienia? Połączenie z inną mleczarnią?

27/09/2012 09:32

Według prezesa dziś w chojnickiej OSM pracuje o 35 ludzi za dużo. Czy będą zwolnienia? – Na razie nie ma ich w planie, ale restrukturyzacja wciąż trwa – mówi Damian Kożuch. Niebawem okaże się, czy chojnickie przedsiębiorstwo połączy się z inną, większą mleczarnią.

Według prezesa dziś w chojnickiej OSM pracuje o 35 ludzi za dużo. Czy będą zwolnienia? ? Na razie nie ma ich w planie, ale restrukturyzacja wciąż trwa ? mówi Damian Kożuch. Niebawem okaże się, czy chojnickie przedsiębiorstwo połączy się z inną, większą mleczarnią.

Do tej pory pracę w spółdzielni mleczarskiej straciło siedem osób. Zwolnieni zostali pracownicy z księgowości i administracji. W kuluarach słychać, że posady stracili zaufani ludzie byłego prezesa. Kilka osób odeszło z pracy. Czy będą kolejne zwolnienia? 

Reklama

Restrukturyzacja lepiej brzmi

Prezes nie chce mówić o zwolnieniach. – Trwa restrukturyzacja – mówi Damian Kożuch. Nieoficjalnie wiadomo, że pracownicy OSM boją się o swoje posady. – Dziś dziennie skupujemy 90 tysięcy litrów mleka. Na jednego pracownika do przerobienia przypada 600 litrów, a w dużych mleczarniach ta proporcja sięga 1 500 litrów. Ja chciałbym, żeby u nas na jedną osobę przypadało 1 000 litrów. Tyle że wtedy musielibyśmy jeszcze zwolnić 35 pracowników – wylicza Damian Kożuch. Czy tak się stanie? – Na razie nie planuję takiego ruchu. Firma musi wyjść z kryzysu. Wolałbym skupować więcej mleka i dawać ludziom więcej pracy – dodaje prezes. – Nikogo na bruk nie chcę wyrzucać, ale ekonomia jest nieubłagana.

Reklama

W spółdzielni była już redukcja płac. – Były zbyt duże dysproporcje w premiach. Zdarzało się, że pracownicy administracyjni mieli 3 100 złotych premii miesięcznie, a osoby pracujące przy produkcji 80 złotych – tłumaczy prezes. 

Będą się łączyć?

Prezes mówi, że na dziś najważniejsze jest spłacanie długów i podnoszenie ceny skupu mleka, bo rolnicy odchodzą od spółdzielni z Chojnic do innych mleczarni. – Na pewno w październiku cena za litr wzrośnie do 1 złotego i 10 groszy – zapewnia Damian Kożuch. Prezes zauważa jednak, że najwyższe ceny rolnicy mogliby osiągnąć, gdyby chojnicka OSM połączyła się z inną, dużą i mocną na rynku spółdzielnią. – Nie ma mowy o sprzedaniu OSM Chojnice. Rozmawiamy o możliwym połączeniu się z innym, większym podmiotem, który na pewno płaciłby za mleko dużo więcej – mówi Damian Kożuch. Prezes zaznacza, że decyzję i tak podejmie walne. – Ja mogę tylko doradzać. Jednak jestem zwolennikiem samodzielnej drogi. Połączenie to ostateczność, gdyby nie udało nam się pokonać kryzysu – dodaje.

Reklama

Rolnicy patrioci

Damian Kożuch chciałby, żeby rolnicy, którzy odeszli z OSM do innych spółdzielni znów zaczęli sprzedawać mleko do Chojnic. – Może tu zadziałać lokalny patriotyzm – mówi. Co z pracownikami? Jak długo jeszcze w spółdzielni będzie panować atmosfera strachu i niepewności? – Na razie nie robię spotkania z załogą, bo nie mam im nic do powiedzenia. W ciągu trzech miesięcy będzie walne zebranie i do tej pory powinno się wiele spraw wyjaśnić – mówi Damian Kożuch. Wtedy też okaże się czy OSM przestanie produkować tak zwaną galanterię, czyli jogurty, kefiry, serki homogenizowane. Produkcja tego asortymentu się nie opłaca i spółdzielnia może skupić się jedynie na serze.

Reklama

Prokurator szukał podsłuchów

Nie milkną echa zwolnienia byłego prezesa. Obecny prezes złożył do prokuratury zawiadomienie, że Maciej Lipiński miał niezgodnie z prawem zamontować podsłuchy w siedzibie OSM. – To prawda, były urządzenia rejestrujące w sali konferencyjnej i moim gabinecie, ale tylko dla zabezpieczenia interesów firmy – komentuje Lipiński. Były prezes mówi, że miał podejrzenia, że z mleczarni mogą wyciekać informacje do konkurencji i że temu chciał zapobiec. – W mojej ocenie jest to ordynarna próba wykorzystania wymiaru sprawiedliwości do rozgrywek wewnątrzfirmowych. Zawiadomienie o przestępstwie, które nie miało miejsca jest karalne. Dziwi mnie, że z moich działań mających na celu zabezpieczenie interesu firmy próbuje się na siłę zrobić przestępstwo. To rzekome przestępstwo jest też jednym z powodów mojego wypowiedzenia umowy o pracę – dodaje Maciej Lipiński.

Reklama

Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie. – Ujawniliśmy na terenie jednej z chojnickich firm urządzenia rejestrujące, ale prokurator uznał, że ewentualny czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego – mówi zastępca prokuratora rejonowego Stanisław Kaszubowski. Władze spółdzielni złożyły zażalenie na tę decyzję śledczych.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo czaschojnic.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości