Po wielu perypetiach ostatecznie to wynajęta firma posadziła lipy przy drodze z Ciechocina do Silna. Przy tej okazji okazało się, jak bardzo zmniejszył się pas drogi i jak daleko sięgnęły pola.
Po wielu perypetiach ostatecznie to wynajęta firma posadziła lipy przy drodze z Ciechocina do Silna. Przy tej okazji okazało się, jak bardzo zmniejszył się pas drogi i jak daleko sięgnęły pola.
Miała być wielka akcja proekologiczna, ale niestety plan wójta spalił na panewce. Wszystko przez epidemiczne obostrzenia, które uniemożliwiły organizację społecznego sadzenia drzew. Chętnych mieszkańców i członków organizacji było bowiem sporo. Sadzenie miało odbyć się 10, a potem 17 lub 24 kwietnia. To jednak nie było możliwe. – Nie mogliśmy dłużej czekać, bo za chwilę rozpocznie się okres szybkiego wzrostu rzepaku i byłoby za późno. Zleciliśmy to prywatnej firmie, od której kupiliśmy sadzonki lip – tłumaczy wójt Zbigniew Szczepański. Plany były szerokie, bo przy drodze z Silna do Ciechocina miało zostać wsadzonych 500 lip. Ostatecznie tyle nie wyszło, bo w niektórych miejscach były już zakrzaczenia i zadrzewienia. Wsadzono więc około 400 sztuk. Dzięki temu w gminie ma być więcej miododajnych drzew i miejsc, w których pszczoły mogą zbierać pyłek.
Akcja sadzenia ma też swój drugi aspekt. Władze gminy robią w ten sposób porządek tam, gdzie rolnicy zaorali pas drogowy. Świetnie widać to właśnie na wspomnianej drodze. – Niektóre z drzew są sadzone nawet trzy metry od krawędzi obecnej drogi. Tyle zostało z niej podorane – zaznacza włodarz. Przed sadzeniem zostały bowiem zrobione pomiary geodezyjne i wstawiono nowe znaki wyznaczające pas drogowy. Dalsze użytkowanie rolnicze pomniejszonych dróg ma uniemożliwić właśnie sadzenie drzewek.
Materiał archiwalny. Artykuł ukazał się w „Czasie Chojnic” 29 kwietnia 2021, nr 17/983.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!