„Czerwone Diabły” były bardzo blisko zdobycia jednego punktu na zakończenie sezonu ligowego 2018/2019. Nie udało się. Chojniczanie stracili gola po przedłużonym rzucie karnym, który kończył mecz w Pniewach. Fanów „Czerwonych Smoków” uszczęśliwił Roman Vakhula. Goście nie mogli pogodzić się z taką decyzją sędziego. Według nich była ona krzywdząca. Trafienie ukraińskiego zawodnika sprawiło, że beniaminek zakończył rozgrywki trzema porażkami z rzędu i ostatecznie spadł na 9. miejsce w tabeli.
„Czerwone Diabły” były bardzo blisko zdobycia jednego punktu na zakończenie sezonu ligowego 2018/2019. Nie udało się. Chojniczanie stracili gola po przedłużonym rzucie karnym, który kończył mecz w Pniewach. Fanów „Czerwonych Smoków” uszczęśliwił Roman Vakhula. Goście nie mogli pogodzić się z taką decyzją sędziego. Według nich była ona krzywdząca. Trafienie ukraińskiego zawodnika sprawiło, że beniaminek zakończył rozgrywki trzema porażkami z rzędu i ostatecznie spadł na 9. miejsce w tabeli.
Sobotni mecz był już trzecim Red Dragons i Red Devils w tym sezonie. W poprzednich dwóch górą byli pniewianie. Najpierw wygrali 3:0, a w rewanżu 7:2. Oba zespoły znalazły się w grupie spadkowej. Jednak ostatnie mecze grają już o pietruszkę. Spadek nie grozi im od kilku tygodni. Obaj trenerzy mogli eksperymentować. Dali szansę młodym graczom. Łukasz Frajtag postawił w bramce na debiutanta Dawida Dymka. Natomiast Jakub Mączkowski ponownie miał do dyspozycji tylko ośmiu graczy do gry w polu. Sporo minut na parkiecie spędzili Damian Mazurkiewicz i Kacper Ginter.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!